Zadziwiające, ile osób jest w stanie bez mrugnięcia okiem uwierzyć Rywinowi, że Rapaczyńska wysłała go pijanego do pijanego Michnika.
Szkoda, że Lew tę całą prawdę przez rok ukrywał, gdyby to wyznał komisji, SLD byłoby dzisiaj w o niebo lepszej sytuacji. Facet po prostu jest dyskretny – było mu głupio mówić o tych walających się po tarasie pustych butelkach i puszkach po piwie. Trzeba zresztą przyznać, że zachowuje klasę – mógł jeszcze wspomnieć o powiewających fragmentach damskiej bielizny.
A swoją drogą szkoda, że Rywin nie zaszalał i nie przedstawił wersji o tym, jak obaj z Millerem rywalizowali o Wandę, a ponieważ Wanda wybrała Millera, Rywin wybrał się do Michnika, żeby jego rękami zrobić z rywala politycznego trupa.

Bo przecież cała sprawa Rywina to nie żadna afera korupcyjna, tylko skandal obyczajowy w wyższych sferach. Cała Warszawa o tym huczy.
Rywin z Millerem rywalizowali o Wandę, ta się długo nie mogła zdecydować, z Rywinem kawusia w Bristolu, z Millerem grill u siebie, w końcu Rywin się wkurzył, a że sam niewiele mógł, to wciągnął Michnika, licząc, że ten ujawni sprawę, skompromituje Millera i Wanda nie będzie chciała mieć nic wspólnego z takim politycznym zerem.

Tylko nie przewidział Rywin, że Michnik w sprawach damsko – męskich wyjątkowo dyskretny jest, jak to dżentelmen, i miesiącami pary z gęby nie puszczał.
A wszystko się skomplikowało przez to, że Wanda się jednak zdecydowała ostatecznie na Millera, ale jego sobie już zaklepała Jakubowska. No i się zaczęła jatka. Rapaczyńska kazała Michnikowi użyć taśmy, żeby zlikwidować rywalkę.
I tylko Rywina szkoda, bo on Wandę naprawdę kochał a teraz go młyny sprawiedliwości zmielą powoli. Trzeba będzie jakąś akcję solidarnościową z Rywinem zorganizować, nie może być tak, że sobie jego głową w piłkę nożną grają, jak powiedziałby Michnik.
To jest skandal, że taka Rapaczyńska wstydu nie ma i przyzwoitego człowieka wciąga w swoje biznesowe intrygi.