Krzysztofa Krowiranda – Możemy zacząć od przywołania słownikowej definicji palimpsestu. Wedle Podręcznego Słownika Terminów Literackich samo sformułowanie zaczerpnięte zostało z greckiego palimpsestos, co dosłownie oznacza „ponownie zeskrobany”; określenie to pierwotnie używane było w odniesieniu do starożytnych i średniowiecznych rękopisów utrwalonych na pergaminie, z którego zeskrobany został wcześniej napisany tekst.
Żaneta Nalewajk – Słownik ten podaje też przenośne znaczenie palimpsestu. Ujmuje go jako tekst wielowarstwowy, tak formalnie, jak i semantycznie, zawierający ukryte lub jawne aluzje do wcześniejszych utworów.
Krzysztofa Krowiranda – Byłaby to zatem wielowarstwowość, różnorodność występująca na wielu poziomach – tematyczna, gatunkowa, stylistyczna.
Żaneta Nalewajk – Autorzy wspomnianego słownika podkreślają także, że bez znajomości tekstów, do których palimpsest się odwołuje, zrozumienie dzieła literackiego jest w jakimś sensie niepełne, a może okazać się zupełnie niemożliwe.
Damian Strzeszewski – Słownikowe, dosłowne znaczenie nazwy „palimpsest” nie daje nam w tym momencie wiele – uświadamia tylko, że w dokonywaniu podziałów gatunkowych, rozpoznawaniu zjawisk literackich, kategoryzowaniu, budowaniu typów idealnych, jesteśmy skazani na metafory. Możemy zmetaforyzować jakiś korpus tekstów i zamiast o intertekstualności mówić o palimpsestowości. Jeżeli intertekstualność rozumieć będziemy najszerzej, jako ruch stylów, przy czym styl to pewien system – czy to środków językowych, czy motywów tematycznych – to jesteśmy w świecie nie tylko tekstowym, ale i palimpsestowym.
Krzysztofa Krowiranda – Czy możemy stąd wyprowadzić wniosek, że każdy tekst literacki jest palimpsestem? A mniejsza lub większa palimpsestowość konkretnego utworu byłaby różnicą stopnia?
Damian Strzeszewski – Tak. Już przy formułowaniu definicji pojawił się bardzo ważny problem, który odsyła do sfery zagadnień, związanych z komunikacją literacką, problemami nadawcy i odbiorcy, zwłaszcza odbiorcy. Otóż: czy z intertekstualnością /palimpsestowością mamy do czynienia jedynie wówczas, gdy odbiorca to sobie uświadamia? Czy więc możemy mówić nie tyle o tekście palimpsestowym, co o odbiorze palimpsestowym; tu warto przywołać kategorię potencjalnej tradycji pasywnej, którą stanowi to, co w toku lektury jest w stanie aktualizować odbiorca. A może palimpsestowość warto postrzegać jako immanentną cechę tekstu – cechę, którą wolno obrać za kryterium typologii.
Żaneta Nalewajk – Wspomniałeś o czymś bardzo ważnym, mianowicie o nieuświadomionej palimpsestowości mowy. Można przez nią rozumieć np.: wypowiedź, z którą mamy do czynienia chociażby w relacji tekst-tekst, kiedy autor danego utworu odwołuje się do innych tekstów, nie tylko za pośrednictwem nawiązań, cytatów, parafraz, czy kryptocytatów, ale też wykorzystuje w sposób nieświadomy wybrane elementy socjolektu własnej epoki. Wtedy właśnie należałoby mówić o palimpsestowości nieuświadomionej, która byłaby tożsama z zapośredniczeniem poprzez cudze teksty, nierzadko klisze, których używamy do tego, aby być rozumianym, żeby móc się w ogóle komunikować.
Damian Strzeszewski – Wówczas utwór niepalimpsestowy staje się palimpsestowym na mocy odczytania przez odbiorcę. Automatyczne, przezroczyste użycie pewnego socjolektu okazuje się znaczące i rozwarstwia tkankę utworu.
Krzysztofa Krowiranda – Czy w takim razie można mówić o jakichś szczególnych cechach palimpsestu jako takiego? Czy można odróżnić palimpsest od innych tekstów, czy też traktujemy wszystkie teksty jako palimpsesty?
Damian Strzeszewski – Jeżeli uznajemy, że podmiot wypowiadający się w utworze jest słaby – i na przykład dalece upodrzędniony względem swego czasu historycznego – nie zaś silny, zdolny do pewnego dysponowania materią literacką, to wówczas palimpsestowość staje się wątpliwa, zależna bardziej od odczytań utworu.
Krzysztofa Krowiranda – Wyłaniają nam się zatem dwa modele rozumienia palimpsestu – model rozszerzający znaczenie, zawłaszczający wszelkie teksty i model zawężający je prawie do zaniku, uzależniający palimpsestowość od stylu odbioru.
Żaneta Nalewajk – Niekoniecznie. Jeżeli będziemy zastanawiać się, czy każdy tekst literacki jest palimpsestem, możemy przecież palimpsestowość stopniować, obierając za kryterium chociażby ujawniony w utworze przez nadawcę poziom świadomości nawiązań do innych dzieł. Jeżeli natomiast podejmiemy refleksję nad tym, czy możliwy jest tekst, którego problem palimpsestowości zupełnie nie dotyczy, to w moim przekonaniu, tego rodzaju pytanie, stanie się tożsame z prośbą o wyznanie wiary w istnienie języka, doskonale, na wzór Boskiego Słowa, przylegającego do rzeczy, języka, który zapisując swoje znaki bezpośrednio na tym co materialne, widzialne, uchwytne nie zatraca ich w samym akcie nazywania. Tego rodzaju język, nie powodowałby rozszczepienia perspektyw, żadnej rozłączności pomiędzy słowem a rzeczą. Taki pierwotny, ahistoryczny, wolny od semantycznej niejasności, czy nawet wieloznaczności język, George Steiner określił w książce pt.: Po wieży Babel mianem „Ur-Sprache”. Jeżeli założylibyśmy jego istnienie, musielibyśmy też przyjąć, że byłby on w stanie zdać sprawę z doświadczenia całości świata jako takiego. Steiner pisał o tym, że ten pierwotny, nienaznaczony grzechem pierworodnym Adamowy język sprzed doświadczenia wieży Babel, symbolizującego poróżnienie dyskursów,  był jak czysta tafla szkła, wolna od najmniejszej skazy, dlatego światło absolutnego zrozumienia mogło przenikać przez niego bez przeszkód. Natomiast nasze doświadczenie języka sytuuje się pomiędzy spostrzeżeniem a prawdą, tym, co widziane a rzeczywistością samą i przypomina krzywe lustro lub pokrytą kurzem szybę.
JUSTYNA ZIMNA
Dopisek
na marginesie dyskusji „Palimpsest
z innowacją
w tle”
Należałoby zadać pytanie poboczne: czy
i dlaczego palimpsest jest w stanie przechować jakiekolwiek znaczenia wcześniejsze? Przypomnijmy sobie Ostrogi. Style
Nietzschego, tekst, w którym Derrida zastanawia się, czy każde zdanie nie jest typu: „Zapomniałem swego parasola”.
Iterabilność
– różnicujące powtórzenie
– pozwala uznać, iż słowa, zdania są puste w chwili wycięcia ich z macierzystego kontekstu, więcej: pustoszeją po odejściu podmiotu, niechętne,
by przechować na sobie jego trop. Każdy element słownika może
w dowolnej chwili nabrać pożądanego sensu, tak, iż można go wynajmować do najbardziej ryzykownych przedsięwzięć.
Nie należy więc dociekać znaczenia w zdaniu „Zapomniałem swego parasola”, ponieważ
na parasolu Nietzschego
nie pozostała ani kropla prawdy, znaczenie wyschło dokumentnie. Osaczanie wyjętych z kontekstu słów cudzych swoim skrupulatnym komentarzem nie pozwoli żadną
miarą wykryć
ich prawdziwego znaczenia, znaczenia, które wcześniej nadał im autor, ponieważ w każdym kolejnym użyciu słowa pojawia się znaczenie nowe. Rekontekstualizacja fragmentu dzieła literackiego jest umowna,
w artystycznym recyklingu
nie wniesie
on w posagu dziedziczonych w kolejnych  stylach
i fazach odbioru
sensów, poza ową jedyną zaskakującą informacją: to jest cytat, pismo ze znakiem ®, korytarz do Księgi Powtórzonego Słowa.

Dyskusja ukazała się w Tekstualiach nr 1, czerwiec/lipiec 2005 r.

Jeżeli zainteresowała cię dyskusja, tutaj możesz ściągnąć całość   Palimpsest.pdf Palimpsest.pdf (251.99 KB)