Pamiętam nocne powroty do domu, po pracy, z pustym żołądkiem i głową pełną "rzeczy do zrobienia", przy akompaniamencie kiszek grających marsza. W te wieczory marzyłam o gorącej, sytej zupie, która marsza zamieni w hit lat sześćdziesiątych Yummy, yummy, love in my…
Czytaj dalej...