Jak wiadomo, okres poświąteczny skłania tylko do a mianowicie do "nicnierobienia", czyli według nomenklatury z lat 80-tych, a więc lat mojej edukacji kulinarno-alkoholowej, do tzw. "leżenia bykiem". Pomysł na ten artykuł powstał, gdy moja małżonka w ramach zakupów nabyła drogą kupna…
Czytaj dalej...