Wagon restauracyjny był pełen. Mimo tłoku panowała cisza. Wszyscy siedzieli w ponurym, przedświątecznym milczeniu. Z końca wagonu jakiś facet ubrany w mocno sfatygowany strój Świętego Mikołaja zamachał ręką na drugiego, ubranego identycznie. – Idę, Filip, idę! – ucieszył się "Święty…
Czytaj dalej...