Najstarsze trzydziestki pamiętają pewnie jeszcze czasy, w których własnoręcznie wykonany prezent oznaczał bure papucie z włóczki z odzysku albo pudełko na biżuterię z wyblakłych pocztówek. Mnie wciąż prześladuje wspomnienie upieczonych osobiście makaroników z płatków owsianych, których nie chciał jeść nawet…
Czytaj dalej...