O poranku słońce przebija przez mgłę powoli, leniwie, nie nadążając za tempem budzącego się miasta. Ulicami już płynie rzeka samochodów, obcasy stukają niecierpliwie. Staruszek tramwaj, wyciągnięty z muzeum techniki, trzeszczy na zakręcie. Nad zakorkowanymi, rozkopanymi ulicami przy dworcu rośnie temperatura…
Czytaj dalej...