Wyjechaliśmy z miasta w pośpiechu, wczesnym wieczorem. Można by nazwać to ucieczką, ale przecież mieszczuchy nie "uciekają" z miasta we wtorek wieczorem, w środku tygodnia. Ostatni rzut oka na pozostawioną na stoliku w cukiernio-pizzerii gazetę, reklama: "Nieznane teksty Zbigniewa Herberta:…
Czytaj dalej...