Tego parszywego dnia wszystko było szare i przydymione. Remigiusz Lipa przygnieciony niesprzyjającą aurą poruszał się powoli i niezgrabnie, upodabniając się coraz bardziej do olbrzymiego skarabeusza, który toczy przed sobą kulę mocno cuchnącego nawozu. Toczenie przed sobą nawozu wydawało mu się…
Czytaj dalej...