W powietrzu unosił się wilgotny zapach odmarzających liści. Nabrzmiałe pąki na drzewach aż trzeszczały. Pilno im było wypuścić liście. Znad rzeki chaotycznie podwiewał niespokojny wiatr. Jego podmuchy tchnęły długo oczekiwanym ciepłem. Niebo co i rusz wykrzywiało gębę, by plunąć życiodajnym…
Czytaj dalej...