Kiedy pewnego wrześniowego poranka 2005 r. dotarłam do upragnionego Zakazanego Miasta w Pekinie, w powietrzu unosiła się jesienna wilgoć, a mleczna warstwa chmuro-mgieł przedziwnie wpływała na moją wyobraźnię. Nawet portret Mao Zedonga wywieszony centralnie nad wejściową bramą nie był w…
Czytaj dalej...