Było tuż po południu, a więc niedługo po lunchu, który Doktor Podsiadek skonsumował w uczelnianej kantynie, kiedy przeszedł do Klubu Profesorskiego na kawę – ukoronowanie wspaniałego poranka i satysfakcjonującego jedzenia. Wchodząc, swoim zwyczajem – ukradkiem, rozejrzał się po zebranych, by…
Czytaj dalej...