Najweselsze drzewo mojego dzieciństwa rosło na cmentarzu. Była to ogromna akacja i zawsze skakały po niej wiewiórki, bo między głębokimi fałdami grubej kory ktoś zostawiał dla nich orzechy. Ponieważ nie znałam pradziadka spoczywającego w mogile u stóp drzewa, wizyty na…
Czytaj dalej...