W końcówce filmu Niebieski Kieślowskiego zaintrygowała mnie przejmująca muzyka Zbigniewa Preisnera – chór wykonywał jakąś pieśń po grecku. Ponieważ w (nowo)greckim rozumiem piąte przez dziesiąte, zamiast zapinać powoli kurtkę, wsłuchałem się w słowa utworu. Słowa, podobnie jak muzyka, wgryzały się…
Czytaj dalej...