3 marca miał być wielkim dniem. Dniem lądowania w Afryce! Już w "przednoc" wyjazdu słuchałam z niepokojem dramatycznych komunikatów o burzy śnieżnej, zatorach na drogach, poblokowanych autostradach. Krótko po drugiej w nocy przyjechał szwagier i ruszamy na lotnisko. Do Hannoveru docieramy bez…
Czytaj dalej...