Lars Danielsson/Leszek Możdżer
Pasodoble
ACT Music 2007

 

Ἂν ἔτι μίαν μάχην νικήσωμεν, ἀπολώλαμεν*
Plutarch, Pyrrus

To płyta na miarę pamiętnego the time, na którym pierwszy raz zagrali wspólnie z Zoharem Fresco. Płyta tamta miała urok i klimat, nie popadała w sentymentalizm, nie była też przesadnie prosta, ani za specjalnie trudna. Była to płyta pod wieloma względami wyważona i idealna. Na Pasodoble zabrakło Fresco, lecz w niczym to nie zaszkodziło jakości. Po nieco słabszym between us and the light znów otrzymaliśmy płytę, która po prostu jest dobra. I w tym, paradoksalnie, tkwi jej słabość.

Z czternastu utworów większość, a konkretnie dziewięć, wyszło spod pióra Danielssona i jest to coś, co zdecydowanie cieszy. Zarówno na the time, jak i between us and the light (nie mówiąc już o solowych dokonaniach kontrabasisty) najlepsze utwory były jego autorstwa, by wspomnieć tylko Astę, znaną z jego solowych płyt, czy Psalmem. Rozkład akcentów między Możdżerowski fortepian i bas Danielssona jest idealny i niczym nie odbiega jakością od dotychczasowych dokonań tych artystów, ale też niczym ich nie wzbogaca.

To piękne melodie, zagrane z gracją oraz wyczuciem i w zasadzie niczego nie da się im zarzucić, prócz wtórności. Dla osoby, która nie miała dotychczas do czynienia z muzyką Danielssona i Możdżera, nie ma to większego znaczenia – to jest piękna płyta, zakorzeniona w tradycjach lekkiego jazzu, dostarczająca ciekawych i wzruszających melodii. Dla osoby znającej dokonania tej dwójki do spółki z Fresco, jest to „kolejny taki album”. Każdy z czternastu utworów mógłby się znaleźć na dowolnej z dwu poprzednich płyt.

Pasodoble się broni, bo jest po prostu zbiorem czternastu dobrych utworów, mam jednak wrażenie, że jeszcze jedna „taka płyta” i stanie się to nie do zniesienia.

———
*Jeśli wygralibyśmy jeszcze jedną bitwę, jesteśmy zgubieni