John Updike
Terrorysta
Tłum. Jerzy Kozłowski
Dom Wydawniczy REBIS
Warszawa, 2007

John Updike (ur. 1932) – amerykański prozaik, krytyk, a także poeta, karierę literacką rozpoczął w popularnym New Yorkerze (1955 –1957), w którym zamieszczał sukcesywnie swoje opowiadania i recenzje. Debiutował jednak tomem wierszy The Carpentered Hen and Rother Tame Creatures wydanym w 1958 r. Natomiast jako prozaik zadebiutował powieścią The Poorhouse Fair, wydaną w 1959 r. Od tego czasu napisał 20 powieści, z których wszystkie zostały przetłumaczone na język polski (często z kilkunastoletnim opóźnieniem), z wyjątkiem Memoire of the Ford Administration oraz Month of Sundays.

Wielką popularność przyniosła pisarzowi tetralogia przedstawiająca nader ironicznie losy Harrego Armstronga, zwanego Królikiem (Uciekaj Króliku; Rabbit Redut; Królik jest bogaczem; Odpocznij Króliku). Bohater, były koszykarz i sprzedawca samochodów, stał się symbolem wiecznego chłopca, a zarazem upadłego mężczyzny, nieradzącego sobie z wyzwaniami dorosłości i odpowiedzialności.

Ostatnia powieść laureata nagrody Pulitzera, Terrorysta, ukazała się u nas niespełna 2 lata po amerykańskim wydaniu. Autor, piewca Nowej Anglii i amerykańskiej klasy średniej, sięgnął tym razem po temat terroryzmu islamskiego. Książka nie ma ambicji zanalizowania zjawiska terroru w skali globalnej, lecz stanowi próbę wniknięcia w umysł i motywacje młodego człowieka stającego się potencjalnym agresorem. Sposób, w jaki Updike pokazuje formowanie się fanatyka dowodzi jednak, iż jest mu on duchowo obcy. Kim więc jest ów bohater? Jakie motywy kierują jego działaniem?

Ahmad Mulloy, syn amerykańskiej Irlandki i Egipcjanina, szuka swojej tożsamości krocząc śladami nieobecnego od lat ojca. Z czasem staje się jasne, iż zastąpić mu go może jedynie radykalny imam, będący przez lata jedynym i niepodważalnym autorytetem. On zatem formuje sposoby myślenia Ahmada i jego potencjalną zdolność do osiągnięcia ślepego posłuszeństwa wobec religii. Z drugiej strony na osobowość chłopca dokonują swoistego ataku inne osoby z jego otoczenia. Irlandzka matka – pozbawiona jakichkolwiek, w tym religijnych, zahamowań, nader liberalna w podejściu do syna, uwikłana we własne problemy emocjonalne i egzystencjalne. Szkolny psycholog – racjonalista, wolnomyśliciel rozczarowany groteskową kulturą społeczeństwa amerykańskiego. Ciemnoskóra dziewczyna będąca symbolem młodego pokolenia z całą swą niedoskonałością przeżywania, na skutek bezkrytycznej konsumpcji technologicznej sieczki zdolnej „produkować” leniwe umysły. Wreszcie, jak się okazuje, nie do końca zasymilowana libańska rodzina parająca się transportem mebli. Pajęcza sieć indoktrynacji prowadzi nieuchronnie do punktu kulminacyjnego, jakim jest atak terroru.

Co czyni człowieka zdolnym do tak bezwzględnych zachowań? Jak silna może być negatywna motywacja ludzkiego postępowania, czy i jak ogromna presja charyzmatycznego autorytetu gotowa jest „zaprogramować” działanie terrorysty? Gdzie znajduje się granica, w której człowiek zdolny jest zdać sobie sprawę z przemocy i manipulanctwa autorytetu? Kiedy człowiek staje się zdolny do osiągnięcia poziomu, w którym zda sobie sprawę z wywierania na niego presji? Niestety, nie znajdujemy odpowiedzi na tak nurtujące pytania.

Jak zwykle u Updike’a otrzymujemy wnikliwie namalowany obraz społeczeństwa amerykańskiego, z całym swoim bagażem karykaturalnej, „zmacdonalddyzowanej” kultury popularnej i innymi chorobami cywilizacji. Na takie zagrożenie reaguje młody Ahmad, w którym dojrzewa starannie podsycany przez imama sprzeciw wobec współczesnej pseudokultury. Ahmad postrzega amerykańskie społeczeństwo jako nieczyste, pełne pożądania, gdzie technologia zawładnęła całym życiem i kulturą, sprowadzając ją do, pozbawionej wyższych wartości, masowej konsumpcji wszystkiego, co się da przełknąć. Sam nieskazitelnie schludny, powściągliwy, bezradny wobec budzącego się w nim pożądania, tęskniący za uczuciem ojcowskim ucieka w świat Koranu.

Ale to nie wystarcza, aby zostać desperatem gotowym zabijać innych i siebie. Sam Koran przykłada ogromną wagę do głębokiej wiary i pobożności, nie uczy wszakże zabijania. Intuicyjnie wyczuwa się, że osobowość przyszłego terrorysty musi być odpowiednio kształtowana. Przygotowuje się go do pełnienia tej roli. Adepci przechodzą szczególny proces inicjacji, szkoleń i treningów w licznych, niekiedy wysoko wyspecjalizowanych i nowocześnie wyposażonych obozach. Oprócz ćwiczeń w sztuce walki i posługiwaniu się bronią, odizolowani od świata są poddawani manipulacjom psychicznym: kontroli zachowania, kontroli myśli i kontroli uczuć (psychologiczne sztuczki wywołujące poczucie lęku i zagrożenia, kształtujące potrzebę spełnienia zemsty, uczenie pogardy dla śmierci, służące osłabianiu poczucia winy za dokonane zbrodnie). Efektem takich oddziaływań jest podatność na kontrolę umysłu i utrata lub choćby tylko osłabienie indywidualnej tożsamości.

W analizie doświadczeń Ahmada nie doszukamy się jednak owego charakterystycznego „bombardowania miłością”, a już z całą pewnością nie wpaja mu się długofalowo poczucia spełniania ważnej misji. Nieporadne są również próby rozbudzenia w nim entuzjazmu i fanatyzmu. Jakże więc może podjąć decyzję, by iść na śmierć, do tego w uniesieniu? Absolwenci obozów szkoleniowych stają się prawdziwymi terrorystami po wielu zadaniach wypełnionych pod okiem doświadczonych bohaterów i idoli. Stopniowo powierza się im coraz trudniejsze akcje, podczas których zdobywają doświadczenie. W końcu dostępują „zaszczytu” wykonania zadania ostatniego, oddania życia w imię fanatycznie pojmowanej wiary. Czym i dlaczego Ahmad pragnie przekupić swojego Boga? Czy jego desperacka próba zamachu zrodzona z frustracji i wyobcowania zmieni świat? A co na to Bóg? Niestety – autor zostawia nas po lekturze powieści z tymi pytaniami. Choć może właśnie nie znajdziemy odpowiedzi, może próżne wyda się jej szukanie. Może jesteśmy o jednego Boga za daleko?

Fabuła jest skromna i nader oczywista, nie potraktujmy jednak tego jako zarzut. Zamierzeniem autora było bowiem studium umysłu potencjalnego terrorysty, analiza jego racji, jego motywów. Ta niestety wydaje się wątpliwej próby. Powierzchowne spojrzenie, czy raczej wejrzenie w kształtującą się osobowość rodzącego się nieprzyjaciela, pozostawia wielkie uczucie niedosytu. Z drugiej strony może stanowić przyczynek do dalszego poszukiwania, zainteresowania ludzkimi popędami, zachowaniami, nastawieniami i motywacją. Tylko, czy to było właśnie celem Updike’a?

Każdy terroryzm pociąga za sobą ofiary, nie tylko polityków, wojskowych, ale przede wszystkim uderza w zwykłych obywateli, bez względu na płeć, pochodzenie społeczne, religię czy kulturę. W historii religii nietrudno doszukać się przykładów, od wojen biblijnych począwszy, poprzez masakrowanie niewiernych przez krzyżowców, do wciąż przecież aktualnego konfliktu miedzy katolikami a protestantami w Irlandii. Jedno łączy jednak fundamentalistów, czy to muzułmańskich, czy chrześcijańskich, czy też żydowskich ekstremistów – nienawiść do świeckiego społeczeństwa ograniczającego rolę religii jako dominującego źródła wartości w społeczeństwie. Fundamentalizm kojarzony jest dziś z jedną religią – islamem. Nie jest to pełna prawda, podkreślić z całą mocą należy, że to, co nazywamy „powrotem do źródeł” jakiejkolwiek religii, obecne jest we wszystkich systemach – tych wywodzących się z jednego bliskowschodniego źródła, jak judaizm, chrześcijaństwo oraz islam, ale też w religiach funkcjonujących w całkowicie odmiennych kręgach kulturowych, jak hinduizm i sikhizm. Jednak atak na WTC stanowi symboliczną dramaturgię będącą tłem dla religijnego terroryzmu islamskiego.

Dziś terroryści nie muszą podejmować specjalnych starań, by zwrócić na siebie uwagę mediów, wypowiedziany dżihad ma z punktu widzenia maszyny informującej wszelkie zalety dobrego dreszczowca: sensacyjną fabułę czy suspens, gorzej, że posiada tak dramatyczne cechy jak prawdziwość i aktualność. Paradoksalnie dżihad wycelowany w zateizowaną popkulturę stymuluje ją i napędza ciekawskich, aczkolwiek wystraszonych konsumentów. Czy takie jednak jest przesłanie Updike’a?