The Organ
Grab That Gun
Mint Records 2004

Mon Dieu, pomyślałam słuchając Grab That Gun po raz pierwszy, zmiksowali Iana Curtisa z Ianem Astbury.

Wszystko przez Katie Sketch, wokalistkę The Organ1. Sketch posiada jeden z najbardziej unikatowych głosów w rocku, który dzięki niezwykłej barwie przyćmiewa wady debiutanckiej płyty kanadyjskiego kwintetu.

A wad jest sporo. Grzechem głównym jest czytelność muzycznych inspiracji Organów, które ewidentnie nie krępują się zbytnio z zaprezentowaniem słuchaczom zawartości swojej płytoteki. Joy Division, wczesny The Cure, Siouxsie and the Banshees, The Smiths czy z nowszej generacji Interpol wyzierają śmiało spod dźwięków na Grab That Gun. Kluczowym instrumentem są oczywiście klawisze, których głównym zadaniem jest budowanie linii melodycznych pod bas à la Peter Hook. Boleśnie znajome, nieprawdaż?

W kwestii tekstowej też bez porażeń. Sketch pisze o miłości. O miłości nieszczęśliwej. Kropka.
Rzecz jasna, jest to temat nośny, choć powszechny, ale Sketch potrafi unieść liryczne klisze do poziomu absolutnej wiarygodności i, za co jej chwała, brzmi szczerze, nie uciekając w rejony egzaltowanych koszmarków w stylu nowej Tori Amos2

I chociaż słowa:

why did i try
oh love
we cry so very much about it
oh love
obsessing in the night about it
oh love
pozbawione muzyki brzmią co najmniej topornie3, w głosie Sketch jest tyle wdzięku i przejęcia, że jestem w stanie razem z nią popaść w melancholię.

Co więc ratuje Grab That Gun z otchłani epigoństwa?
Po pierwsze, wspomniany już talent Katie Sketch.
Po drugie, i będzie to argument z gatunku rozbrajających, The Organ piszą dobre, rockowe smutasy. Przychylam się do słów innego recenzenta, (którego nazwiska nie pomnę), że gdyby Organy nagrały tę płytę choćby 5 lat temu (era przed Interpolem) stałaby się klasyką, Joy Division na XXI wiek. Łatwo wcisnąć ten zespół w szufladkę new wave, ale paradoksalnie, pomimo nieoryginalności, The Organ są autentyczne. Grab That Gun brzmi surowo, chwilami zimno i chropawo, ale jest w nim energia, zacięcie i pierwszorzędny smutek.

Dzięki temu, w momencie gdy wyłączamy skojarzenia, zostaje nam bardzo dobra rockowa płyta. Jako debiut spełnia swoją rolę znakomicie — pobudza apetyt na więcej. Czekam więc z niecierpliwością na owiany fatalną reputacją drugi album i mam wielką nadzieję, że dziewczyny roztrzaskają swoją szufladkę w drzazgi.

———-

1 The Organ czyli organy w znaczeniu instrumentu klawiszowego; Organy składają się z :
Katie Sketch – voc; Deborah Cohen – g; Ashley Webber – b; Shelby Stocks – dr; Jenny Smyth – Hammond org.

te okrutne słowa dyktuje autorce tej recenzji serce, które ostatnia płyta Amos złamała

3  co potwierdza tezę, że niezwykle rzadko tekst utworu broni się bez muzyki; właściwie zdarzyło się to tylko raz, ale świadkowie do dzisiaj się kłócą o jaki właściwie utwór chodziło.

The Organ
Grab That Gun Brother; Steven Smith; Love, Love, Love; Basement Band Song; Sinking Hearts; A Sudden Death; There Is Nothing I Can Do; I Am Not Surprised; No One Has Ever Looked So Dead; Memorize the City