The Killers
Hot Fuss
Universal Music Polska 2004

Uległam tej płycie. Od pierwszych dźwięków wiedziałam, że będę wracać do Killersów, a dodatkowo to dzięki nim przypominam oraz rozwijam znajomość z szeroko rozumianym indie pop/rock.

   Panowie z The Killers proponują wcale niebanalne teksty oraz muzykę, która porywa do tańca (mimo że teksty nie są bardzo optymistyczne). Wokal Brandona Flowersa (tak, to jego prawdziwe nazwisko – powtarzając wprost za Island Records) uderza od razu podobieństwem do Roberta Smitha (The Cure) oraz Damona Albana (Blur). Miks, który wypada całkiem nieźle i zaznaczam, że to nie tylko moja opinia.
The Killers pochodzą z Las Vegas i od 2002 roku uważa się ich za ciekawą odmianę tego, co dotychczas w Vegas powstało muzycznie. Samą nazwę dla zespołu zapożyczyli z klipu New Order. Zainteresowała się nimi brytyjska niezależna wytwórnia Lizard Kings i tak powstał cały album.

   W tym miejscu warto przypomnieć, skąd się wzięło zjawisko indie. To koniec lat siedemdziesiątych i niezależne, zwane później alternatywnymi (lata osiemdziesiąte), zespoły punkowe, a także tzw. „nowa fala” (new wave). Krótko mówiąc, grupy podziemia, wydające płyty własnym sumptem, tudzież zakładające małe wytwórnie (independent records labels). Zjawisko popularne zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i w Stanach Zjednoczonych.
W latach dziewięćdziesiątych powoli wszystko zaczęło się zmieniać. W USA, wraz z Nirvaną i całym światkiem ze Seattle, a dokładnie Północno-Wschodnim Wybrzeżem Pacyfiku (patrz choćby Pearl Jam, ale i wcześniejsze Mother Love Bone, czy prekursorskie Green River) indie stało się po prostu parasolem dla nazw stylów muzycznych (grunge, alternative rock, sub-pop czy brit pop). W Wielkiej Brytanii obok post punka stoi, właśnie od lat dziewięćdziesiątych, współczesny brit pop (jak choćby Blur czy Suede). Mimo, że obserwujemy komercjalizację alternatywy, wcale nie odbiera to jej prawa do bycia „alternatywą”, bo nadal przyswajana jest przez niemasową grupę osób.

   Wracając do The Killers i ich debiutanckiego albumu Hot Fuss: to dawka energetycznego brzmienia, któremu można poddać się niemal wszędzie, choć zdaję sobie sprawę, że nie każdy będzie miał ochotę na poddanie.
Pozostaje ściskanie kciuków za dalsze sukcesy. Choć sami The Killers rozwiewają wszelkie wątpliwości:
„Well, whatever it may hold, you can bet your bottom dollar that it’s going to be a blast” (Cokolwiek by się miało wydarzyć, możecie postawić ostatni grosz, że będzie gorąco).

 

Skład zespołu:

Brandon Flowers – wokalista, instr. klawiszowe
David Keuning – gitarzysta
Mark Stoermer – basista
Ronnie Vannucci – perkusista

Lista utworów:
1. Mr Brightside
2. Smile Like You Mean It
3. Somebody Told Me
4. All These Things That I’ve Done
5. Andy, You’re A Star
6. On Top
7. Indie Rock & Roll
8. Believe Me Natalie
9. Midnight Show
10. Everything Will Be All Right