Włodzimierz Szaranowicz:
Yyyyyy, witam Państwa. Mistrzostwa Europy w piłce nożnej dobiegają końca i czas już na pierwsze, spokojne analizy. Yyyyyy, w naszym studio witam gości i naszych komentatorów. Yyyyyy, w takim razie spójrzmy na materiał przygotowany przez Jacka Jońcę, obrazujący to, co wydarzyło się na tych mistrzostwach. Aha, nie mamy jeszcze tego materiału. Yyyyyyyyyyyyy, to w takim razie…. Darku! Wygrani i przegrani tych mistrzostw. Byłeś i widziałeś to z bliska…
Dariusz Szpakowski: Witam Państwa i ciebie Wołku! Znaczy Włodku! Na portugalskim turnieju zauroczyła mnie gra zawodników mających ciąg na bramkę. Takich, jak chociażby Pyrszo czy Runi. Z tym, że Pyrszowi, eeeeee, Pyrszemu brakowało dobrych piłek z linii pomocy. Runi zaś mnóstwo podań od Skola… Skolsa dostawał, ale Runiejowi tak naprawdę nie był on potrzebny. Z graczy drugiej linii z przyjemnością obserwowałem Hejgrejfsa i Simą. A rozczarowanie, to na pewno klęska Francuzów pod wodzą boskiego Zizu, czyli Zidenina Zizana, yyy, Zizedina Zinana, eeeeeeeeeee, kurrrrrwaa, Zinedina Zidana. Czyli Zizu.
Grzegorz Mielcarski: Zizu szukał wewnętrzną częścią stopy długiego słupka.
Tomasz Wołek: Trawestując jedno ze słynnych powiedzeń Mario Vargasa Llosy, wielkiego peruwiańskiego pisarza, rzekłbym: „Chcesz mieć bramę, wpuść Carlosa Valderramę”. Ale tak na poważnie… Mario Vargas Llosa, ten wielki latynoski mistrz pióra i fanatyk futbolu…
Szaranowicz: Yyyyyyyy, Tomku to może później do tego wrócimy….
Mielcarski: Mario Vargas Llosa szukał wewnętrzną częścią stopy długiego słupka.
Szaranowicz: Yyyyyyy, dobrze… Zostawmy to na razie i pomówmy o taktyce. Panowie! W którą stronę idzie współczesna piłka?
Antoni Piechniczek: Chciałem zwrócić uwagę na jeden istotny moment. U wielu drużyn szwankował odbiór piłki we własnej strefie obronnej i asekuracja też była o dupę rozbić. Spójrzmy może na tę powtórkę z meczu Anglików z Chorwatami, tylko, żeby nikt mi flamastrem teraz po obrazie nie rysował, jak ja mówię… No więc zobaczmy, co robi Bekham. Rapajicz odbiera mu piłkę i biegnie wzdłuż linii. A Bekham – ta pedalska lala – drepta sobie, jakby zimą czekał na PKS, na dworcu w Kielcach. I teraz cała czarna robota spada na Newila i jego brata, też Newila. Obydwaj walczą z Rapajiczem i tam potem tego Rapajicza znoszą z otwartym złamaniem z przemieszczeniem i on już nigdy nie zagra, ani nawet chodził nie będzie, ale to akurat nie o tym teraz mówimy… Więc ja na miejscu Swena Gorana Eriksona…
Szpakowski: Jurana, a nie Gorana…
Piechniczek: Stul pysk, wiejski konferansjerze. Więc ja na miejscu tego Eriksona bym w przerwie zapytał Bekhama: „Grasz chłopaku, czy się pedalisz do kamer, z tymi Twoimi tatuażami z gum do żucia? A jak nie pasuje Ci zapierdalać, to wypad, a ja się każę się grzać jakiemuś bambusowi, bo wiadomo, że będzie trawę gryzł i nie odpuści”…
Wołek: Jeśli pozwolisz Antku…Ten nieszczęsny karny Bekhama ma swoje odniesienia w historii Ameryki Łacińskiej. Otóż, wielki wódz rewolucji kubańskiej, Fidel Castro, wspomina w swoich pamiętnikach o chwilach, które przed kolejnym natarciem spędzał wspólnie z Che Guevarrą. A warto tu dodać, że Che był takim Bekhamem tamtych czasów. Więc, gdy milkła na moment kanonada, a partizanos opatrywali rany i szykowali się do kolejnego szturmu, Fidel i Che koili nerwy grą w beki albo strzelali sobie karne. Z opisu wodza rewolucji wynika, iż Che, uważany przez niego za przeintelektualizowanego dupka i szpanerka, w decydującej chwili, gdy w karnych mieli remisik, ni stąd ni zowąd pierdolnął z całej siły nad poprzeczką. I to był początek końca Che – romatyka, rewolucjonisty i fanatyka futbolu w jednej osobie. Historia lubi się powtarzać, co oznacza, że ta angielska ciota przejdzie już niedługo z Realu do Szinnika Jarosławl, jako rozliczenie za jakiegoś obsmarkanego ruskiego juniorka.
Szaranowicz: Yyyyyy, smutne to rzeczywiście… W takim razie wróćmy może do taktyki….
Mielcarski: Najpierw Fidel, a potem Che szukali wewnętrzną częścią stopy długiego słupka.
Andrzej Strejlau: Ja chciałem zauważyć jedną rzecz – mało było dośrodkowań ze skrajnie bocznych sektorów boiska – mam na myśli półgórne, ostre piłki uderzane zewnętrznym podbiciem, dochodzące na tzw. długi słupek, lub też krosy do schodzących w środkowe rejony połowy przeciwnika skrzydłowych, którzy dublowaliby środkowych napastników, tworząc przewagę liczebną podczas akcji zaczepnych, wiążąc jednocześnie obrońców drużyny przeciwnej, którzy tym samym pozbawieni byliby okazji do kontr i wyprowadzania prostopadłych piłek niosących ze soba największe zagrożenie. I szkurwa jeszcze jedna rzecz mi się nasunęła, tylko se zapomniałem. Aha, to co mówił wcześniej Antoś, że rekuperacja piłki chujowo się kształtowała.
Mielcarski: Antoś szukał wewnętrzną częścia stopy długiego słupka.
Jacek Gmoch: Taktycznie, to ja tu nic nie widzę ciekawego, bo to co oni tam grali w tej Portugalii, to myśmy już mieli opykane na Mistrzostwach Świata w RFN-ie, tak, że dla mnie żadne fifa-rafa… Natomiast to… ten, że tego…no generalnie były to mistrzostwa beznadziejnych zmian, czyli, że ten…tego… jeden albo drugi przereklamowany trenerek ściągał nie tego grajka, co trzeba i se popłynęli do domu niektórzy ważniacy,he,he,he….
Wołek: Eduardo Espinoza, umiłowany przez lud pracujący boliwijskich miast i wsi poeta, wywodzący się z biedoty, napisał kilka lat temu cudowny poemat o piłce. Mógłbym dwie zwrotki…
Mielcarski: Eduardo Espinoza szukał wewnętrzną częścią stopy długiego słupka.
Gmoch: I to jeszcze chciałem powiedzieć, że tego, ten… tu se gdzieś zapisałem, tylko Antek Piechniczek mi kartkę strącił złośliwie. A, mam… Że tego, że trenerzy to ten, yhy, no, fatalnie tu wypadli. Czechy – Holandia to nie mogłem sobie wprost darować, co ten dureń Adwokat zrobił. Przecież on w ogóle nie wiedział co się dzieje. Jak go widziałem na zbliżeniach, to zrozumiałem, że on nie wie, co się na boisku dzieje. On wyglądał jak małe dziecko , któtemu się matka zgubiła na zakupach. Ja myślę, że jego nawet na tym meczu nie było. On był bezradny, jak harcerz w burdelu. Także tego… ten… taktycznie, to w ogóle szkoda gadać…
Piechniczek: Ale Jacuś, nie zgodziłbym się z Tobą, gdyż myśl trenerska była najwyższej próby…
Gmoch: Że co, kurwa? Tuman ten Adwokat – jeszcze mecz trwał, a już wiedziałem, że nie wyślę mu telegramu gratulacyjnego, bo idiotom się nie należą telegramy, ani nic… A za to Briknerowi to ten… tego, to już po gwizdku na drugą połowę, to zrozumiałem, że tego, ten, no…tylko adresu do niego przy sobie nie miałem.
Mielcarski: Brikner szukał wewnętrzną częścią stopy długiego słupka.
Gmoch: Ja spać nie mogłem po tym meczu i w głowie do piątej rano go rozgrywałem. A potem już nie rozgrywałem, bo musiałem wstać, żeby wziąść podwójny Prozak i pojść na pocztę, żeby Briknerowi telegram gratulacyjny przesłać. Ale cały dzień potem jeszcze nabuzowany chodziłem, bo nie ten, tego …. I jeszcze tego, że ja…ten… Nie rozumiem jak ten Adwokat mógł tak wcześnie ściągnąć z boiska tego, no… tego… no tego chłopaczka z Ajndhowenu.
Szaranowicz: Yyyyyyy, chodzi o Robena…
Mielcarski: Roben szukał wewnętrzną częścią stopy długiego słupka.
Strejlau: Koledzy, ale zgodzicie się chyba, że mizernie wypadli kryjący obrońcy, a także gracze pełniący role libero, których celem było odcinanie dynamicznych napastników, zarówno od prostopadłych podań z głębi pola wysyłanych graczy drugiej linii, jak też przez ofensywnie grających defensorów, którzy odchodzącymi dośrodkowaniami powinni zmuszać formacje obronne przeciwnika do wychodzenia poza pole karne i tym samym łamania linii obrony, co z kolei stwarzałoby okazje do wycofywania płaskich piłek na dwudziesty metr do wchodzących pomocników, czyhających na soczyste uderzenie z dystansu….
Gmoch: Andrzej nie rób, kurwa, z piłki Politechniki, he,he…
Wołek: Mój serdeczny kolumbijski przyjaciel, Alejandro Perez de Coimbra y Cortez de Baleron, redaktor naczelny tamtejszego tygodnika „Balon” czyli po naszemu „Piłka”, przesłał mi – dzięki dobrodziejstwu internetu – wiersz o magii futbolu, który napisał przedwczorajszej,upalnej, kolumbijskiej nocy… Pozwolę go sobie go zacyt….
Szaranowicz: Yyyyyyy, dobrze Tomku, to może później …
Mielcarski: Ten chuj, którego nazwiska nawet nie wymówię, jak znam życie, to też – skurwiel – szukał wewnętrzną częścią stopy długiego słupka.
Szaranowicz: Yyyyyyyyyyy, zmierzch wielkich nazwisk nastąpił – Figo, Bekham…
Gmoch: Jaki Figo? Co Figo? Że tego, że co… Aha, Figo… Figo, to już nie ma takiego piłkarza. Bo ten… tego… Portugalia miała od początku mistrzostw trzysta sześćdziesiąt cztery rzuty wolne, wszystko strzelał Figo, no i tego… ten… było widać co robił… Lutował po trybunach, Panu Bogu w okno i gołębi parę postrącał, bęcwał nażelowany, he,he, tego… I jeszcze ten drugi specjalista, no, bo zapomniałem, aha, już wiem, Bekham. No to przecież to jest ten…Wirtualny piłkarz. Jego nie ma. Jego tak samo nie ma jak Adwokata. Oni obaj są w jakiejś otchłani czarnej, w Matriksie, kurwa, jakimś siedzą i nie wiedzą, co się z nimi dzieje…
Szaranowicz: Yyyyyyyyy… I na koniec, Panowie, nie sposób nie odnieść się do skandalu z meczu Szwecja – Holandia, gdzie po regulaminowych 90 minutach gry, a jeszcze przed rozpoczęciem dogrywki, Makaj zszedł do tunelu za potrzebą. I teraz jest poważny problem, gdyż Makaj nie zgłosił tego sędziemu. Melberg w wywiadzie dla „Svenska Dagbladet” bardzo wiarygodnie wyjaśnia, iż tak zestresował się odlewaniem Makaja, iż piła paskudnie zeszła mu z nogi i syfiaście przestrzelił. Szwedzi złożyli protest, powstało też napięcie polityczne pomiędzy obydwoma krajami…
Strejlau: Zauważmy, że wytyczne FIFA wyraźnie mówią, że na turniejach, po regulaminowym czasie gry, jak ktoś chce się odlać, to musi złożyć podanie w trzech egzemplarzach do protokołu sędziowskiego. Aha, i trzy zdjęcia legitymacyjne muszą być, kolorowe, bo inaczej nie przejdzie.
Gmoch: To, tego, ten… Dobrze mówisz Andrzej, bo ty też w Grecji byłeś tak jak ja… Tylko, że to… Tu trzeba podreślić, że zupełnie inaczej jest z kupą. Jak kupa jest po dogrywce, to można lecieć od razu do sracza. Trzeba tylko zgłosić – w przelocie najlepiej – że kupa zagraża i już… Tylko potem kierownik drużyny musi dołączyć dokumenty z robienia kupy i próbki kupy do badania. No i te trzy zdjęcia co mówiłeś…
Szaranowicz: Yyyyyyyyyyyy, czyli, że jest szansa, że duch sportowej rywalizacji jednak zwycięży. Dobrze. Zakończmy więc tym optymistycznym akcentem. Yyyyyyyy, Proszę Państwa, Panowie! Musimy już powoli kończyć naszą dyskusję, bo oczekujący na kolejny odcinek serialu „M jak miłość” nam tego nie wybaczą. Dziękuję gościom w studio. Do zobaczenia.
Mielcarski: Eduardo Espinoza szukał wewnętrzną częścią stopy długiego słupka.