Sophie Scholl – Die letzten Tage
Niemcy, 2005
Reż. Marc Rothemund
W rolach głównych: Julia Jentsch; Fabian Hinrichs; Gerard Alexander Held

Kino niemieckie zaprezentowało w ostatnim czasie trzy wstrząsające filmy obrachunkowe, które postawione obok siebie tworzą trylogię ludobójstwa ukazaną oczami narodu, na którym wyryto piętno oprawców. Te filmy to Upadek (Der Untergang, reż. Olivier Hirschbiegel), Dziewiąty dzień (Der Neunte Tag, reż. Volker Schlondorff) i właśnie Sophie Scholl.
Ci, którzy rozminęli się z Sophie Scholl w kinach, mają teraz szansę nadrobić tę stratę oglądając film na DVD.

   Wiele już napisano, kim byli Sophie i Hans Scholl i czym była Biała Róża, więc pozwolę sobie tylko pokrótce streścić dramatyczne losy bohaterów. Sophie Scholl, młoda studentka biologii i filozofii, która działa w tajnej organizacji Biała Róża, zostaje złapana wraz ze swoim bratem Hansem w czasie rozrzucania antynazistowskich ulotek na monachijskim uniwersytecie 18 lutego 1943. Poddana następnie wyczerpującym przesłuchaniom, jest jedną z oskarżonych (obok Hansa oraz przyjaciela, Christopha Probsta) podczas groteskowego procesu, który kończy się wyrokiem śmierci dla całej trójki. Wszyscy zostają straceni na gilotynie w dniu ogłoszenia wyroku 22 lutego 1943 roku. Tyle historia.

Prowadzony pewną ręką reżysera Sophie Scholl jest filmem całkowicie klarownym i niezwykle skoncentrowanym, w którym każde ujęcie wydaje się brzemienne w znaczenie, a jednocześnie unikającym pułapki hipersymbolizmu, który mógłby szybko zmęczyć widza.
   Rothemund za pośrednictwem swojego dzieła zdaje się pytać otwarcie o sens oporu garstki bardzo młodych i bardzo zdeterminowanych ludzi wobec wielkiej nazistowskiej fabryki, w której właśnie takie jednostki są eliminowane. Dodatkowym utrudnieniem jest fakt, że Biała Róża była organizacją niemiecką, która w samym brzuchu bestii wydała jej beznadziejną walkę. W przypadku filmu Sophie Scholl cały ciężar odpowiedzi na te pytania spada na aktorkę, która musi udźwignąć potworny bagaż wątpliwości, które nie dość że były analizowane już setki razy w wielu dziełach filmowych i literackich, ale w dodatku zbyt łatwo mogą zostać przerysowane lub też nieopatrznie źle zaakcentowane. Julia Jentsch z lekkością wchodzi w skórę Sophie Scholl, wpasowując się w nią bez cienia fałszu, z intensywnością podkreśloną powściągliwością. Dzięki temu sceny jak ostatni papieros przed egzekucją, ostatnia modlitwa czy też parodia procesu stają się ostre, niemalże dokumentalne. Największe wrażenie wywołuje jednak scena, w której Sophie, wyprowadzana przez podwórze na miejsce kaźni, wystawia twarz na słońce i uśmiecha się spokojnie, dając ostateczną, jak się wydaje, odpowiedź na pytanie o zasadność jej buntu.

Film ten chwilami niemal aptekarsko dawkuje napięcie, dając złudne poczucie nadziei (którą widz podświadomie odczuwa, mimo że jest świadomy tragicznej śmierci rodzeństwa Scholl), wyrwanej następnie z korzeniami wedle nieubłaganego scenariusza biografii. To sprawia, że pozornie statyczny film ma potężną siłę rażenia, ponieważ posiadając wszelkie walory autentyzmu (scenariusz jest oparty na protokołach sądowych z przesłuchań Schollów), staje się wybitnym dziełem, w którym biografia postaci rzeczywistej harmonizuje z artystyczną wizją.
Pięć gwiazdek na pięć.