Opinie o filmach, które goszczą w naszych kinach, a z różnych względów powinny być zauważone

Słaby punkt (Fracture)
USA, 2007
Reżyseria: Gregory Hoblit
Występują: Anthony Hopkins, Ryan Gosling, David Strathairn, Rosamund Pike, Gardner Embeth Davidtz

Moja ocena: 4/6

Tak naprawdę w tym filmie nie jest ważny scenariusz i opowiadana historia. Co więcej, mogę powiedzieć, ze jest ona najsłabszym punktem całego filmu – niewtajemniczonym szybko przedstawię jego zarys.

Dzień jak co dzień, a może jednak nie do końca? Znany i wielce utalentowany konstruktor samolotów (Ted Crawford – Antony Hopkins) postanawia właśnie tego dnia zamordować swoją małżonkę, gdyż, jak dobrze wie, od pewnego czasu małżonka zdradza go ze znacznie młodszym policjantem. Plan jest doskonały i banalnie prosty – najpierw trzeba żonie strzelić prosto w czoło, następnie poczekać na przyjazd policji, wyjaśnić spokojnie, co się stało, a na sali sądowej bronić się osobiście.
Dla przeciętnego Kowalskiego taka taktyka poskutkowałaby murowanym dożywociem, dla Teda Crawforda była prostym zabiegiem do wyjścia na wolność i dobicia żony, która jak na złość nie umarła, tylko zapadła w śpiączkę.

Opowieść toczy się głównie na sali sądowej, gdzie obserwujemy to, co jest naprawdę ciekawe – grę dwóch znakomitych aktorów: Hopkinsa i młodego Goslinga, wcielającego się w rolę aroganckiego i egoistycznego prokuratora, który na sprawie Croforda traci znacznie więcej niż reputację zawodową. Hopkins gra tak jak zawsze – spokojnie, wyważenie, każdorazowo na tym samym wysokim poziomie, widać że rola ta bardzo aktorowi przypasowała. Jednak z tym weteranem kina może się równać kreacja Goslinga, który choć jest znacznie mniej doświadczonym aktorem, nadrabia wszystkie braki talentem.
Dzięki tym dwóm aktorom otrzymujemy film ciekawy, bardzo wciągający i trzymający w napięciu do samego, dość oczywistego, końca.

Zodiak (Zodiac)
USA, 2006
Reżyseria:  David Fincher
Występują: Jake Gyllenhaal, Robert Downey Jr., Mark Ruffalo, Anthony Edwards, Elias Koteas, Dermot Mulroney, Chloë Sevigny, Brian Cox

Moja ocena: 5/6

Najciekawsza pozycja, wręcz obowiązkowa tego lata, a patrząc na listy premier kinowych 2007 roku, również murowany kandydat do Oskara.
Film Zodiak oparty jest na faktach i przedstawia historię śledztwa prowadzonego przez policję i dziennikarzy, dążącego do ujawnienia seryjnego mordercy, kryjącego się za pseudonimem „Zodiac”, który terroryzował USA w latach 70, a o każdej swojej zbrodni informował najpoczytniejsze dzienniki, m. in Chronicle.
Film zrealizowany jest pieczołowicie, z precyzyjnie odtworzonymi faktami (Fincher i James Vanderbilt  – scenarzysta, skrupulatnie studiowali akta śledztwa). Fincher skupia się na akcie dociekania prawdy i analizy niedostrzeganych wcześniej faktów. Widać, że tak naprawdę istotniejsza jest dla niego faza poszukiwania mordercy niż motyw kary i odkupienia grzechów.
Uznanie należy się również znanym aktorom (Jake Gyllenhaal, Robert Downey Jr., Mark Ruffalo czy Dermot Mulroney i in.), których w Zodiaku widzimy w zupełnie innych kreacjach niż te, do których zdążyli nas przez lata przyzwyczaić. Jednocześnie wielu z nich uciekło właśnie od zaszufladkowania, pokazując pełnię swoich możliwości.

Fincher, o którego pedanterii krążą legendy, udowodnił już niejednym filmem (Siedem, Podziemny krąg, Gra), że jest rewelacyjnym reżyserem, którego obrazy zawsze pozostają w umyśle widza dłużej niż trwa seans. Zodiak jest więc również kolejnym argumentem za tym, aby na każdy następny film tego reżysera czekać z niecierpliwością, co też zawsze czynię i polecam innym.

Ocean’s Thirteen
USA, 2007
Reżyseria: Steven Soderbergh
Występują: George Clooney, Brad Pitt, Matt Damon, Andy Garcia, Al Pacino

Moja ocena: 4/6

Trzecia cześć przygód czarującego Danny’ego Oceana i jego kumpli, którzy z uporem maniaka kolejny raz zapragnęli okraść kasyno. Tym razem nie chodziło jednak wyłącznie o kwestie finansowe, a bardziej o fakt, iż właścicielem kasyna jest Willy Bank, który oszukał swojego wspólnika. Oszukanym partnerem był Reuben Tishkoff – najstarszy członek szajki Oceana. Panowie jak zawsze szykują iście szatański plan, wprowadzając w tajniki jego realizacji również dotychczasowego wroga – Terry’ego Benedicta.

W odróżnieniu od bardzo słabej II części, obecny film ogląda się bardzo dobrze. Oczywiście schemat rozgrywki jest znany, ale mimo to kolejne problemy, jakie stwarzają systemy zabezpieczające bank i metody ich rozwiązania, są wciągające. Również jeżeli chodzi o aktorów, nie spodziewajmy się żadnych nowości – do zgranej grupy znajomych dołączyli tylko Al Pacino i Ellen Barkin, która mimo upływu lat wygląda zawsze tak samo wspaniale.
Zatrzymując się przy aktorach chciałabym zauważyć, że -jak mówił G. Clooney w wielu wywiadach – motywacją do nakręcenia III części był po pierwsze fakt, iż część II była bardzo słaba, a także to, że panowie uwielbiają wspólne wypady do Las Vegas, gdzie przy okazji kręcenia filmu bardzo dobrze się bawią. Ten duch niczym nieskrępowanej radości i zabawy widać również na ekranie i jest on jednym z głównych atutów filmu. Z tego powodu polecam Ocean’s Thirteen na pochmurne jesienne dni, do obejrzenia w zaciszu domowym.

Czarna Dalia (The Black Dahlia)
USA, 2006
Reżyseria.: Brian De Palma
Występują: Josh Hartnett, Scarlett Johansson, Hilary Swank, Aaron Eckhart, Mia Kirshner

Moja ocena: 2/6

Nigdy nie byłam wielbicielką filmów De Palmy, tak naprawdę cenię tylko jedno jego dzieło: Nietykalnych z 1987 roku – historię upadku Ala Capone. Wszystkie późniejsze filmy, które akurat widziałam, były zmanierowane, z ambicjami na bycie wielkimi artystycznymi wydarzeniami, lecz okazywały się puste jak wydmuszki.
Podobnie wygląda kwestia najnowszego filmu De Palmy Czarna Dalia. Na pójście do kina skusiła mnie tylko i wyłącznie obsada oraz informacja od producentów, iż film jest luźno oparty na faktach śledztwa ws. morderstwa na młodej aktoreczce Elizabeth Short (zwanej Czarną Dalią) w latach 40 ubiegłego wieku.
Seans w kinie przypominał jednak skrzyżowanie Sin City ze Scoobie Doo – wizualnie film utrzymany jest w kolorystyce czarno-szarej, starając się upodobnić do kryminałów z Humphrey’em Bogartem, jednakże zagadka i napięcie godne jest przygód tchórzliwego psa. Podobnie aktorstwo nijakiego Josha Hartnetta – tyle samo w nim życia, ile w animowanych postaciach.

Mam nadzieję, że Brian De Palma powróci jednak jeszcze kiedyś do klasy z Nietykalnych, choć patrząc na plany kontynuacji tego filmu w 2008 roku boję się, że kolejny twórca chcąc zarobić więcej pieniędzy zniszczy swoje najlepsze dzieło.

Piraci z Karaibów: Na krańcu świata (Pirates of the Caribbean: Worlds End)
USA, 2006
Reżyseria: Gore Verbinski
Występują: Johnny Depp, Orlando Bloom, Keira Knightley, Jonathan Pryce, Bill Nighy

Moja ocena: 2/6

Film przeznaczony tylko i wyłącznie dla wielkich fanów poprzednich dwóch części Piratów z Karaibów, choć wydaje mi się, że takie osoby w ogóle nie istnieją.
Pierwsza cześć cyklu – Klątwa czarnej perły – była zgrabnie zrealizowaną produkcją, czysto komercyjną, która „błysk” zawdzięcza rewelacyjnej grze Johnny’ego Deppa w roli Jacka Sparrowa – pirata, który wyglądał, jakby był wiecznie pod wpływem środków nasenno-odurzających.
Druga część (Skrzynia umarlaka) broniła się wartką akcją, pomimo faktu, iż czasem rodziło się w głowie pytanie „ale o co w ogóle chodzi?”.
Obecnie wyświetlana w kinach część, Na krańcu świata, jest filmem już zupełnie niestrawnym, gdyż wypaliła się formuła opowieści o piratach (kolejne zwroty akcji są nieciekawe, a mnożenie coraz to nowych legend i zasad postępowania ze świata piratów kompletnie nie zaskakuje). Widać również zmęczenie aktorów kreowanymi przez nich postaciami – część 2 i 3 kręcone były jednocześnie, aby obniżyć koszty realizacji. Wyczerpanie aktorów wpłynęło oczywiście na sposób ich gry: Johnny Depp występuje już bez charakterystycznej dla Sparrowa nonszalancji, a Keira Knightley – mimo całej mojej sympatii do tej aktorki muszę to podkreślić – sztywnością i patetycznym wypowiadaniem tekstów dogoniła już nawet czołowego połykacza kijów od szczotek Hollywoodu, Orlando Blooma.

Całość bezsensowna, akcja niespójna, a film bardzo nudny. Szkoda czasu zmarnowanego w kinie. A dla zainteresowanych – mimo wcześniejszych deklaracji producentów, iż „trójka” będzie ostatnim filmem z serii, jej końcówka otwiera furtkę do dokręcenia następnych części. Mam jednak nadzieję, że tak się nie stanie, gdyż operze mydlanej pt. Piraci z Karaibów mówię głośne NIE.

Shrek Trzeci (Shrek the Third)
USA, 2007
Polski dubbing: Zbigniew Zamachowski, Jerzy Stuhr, Agnieszka Kunikowska

Moja ocena: 3/6

Kolejna pomyłka wakacji i grzech kontynuacji bardzo udanego filmu.
Tym razem Shrek, po śmierci swojego teścia, ma zostać królem Zasiedmiogrodu. Uratować go może jedynie prawowity następca, którym wg legendy jest Artie – młody chłopak, mieszkający gdzieś bardzo daleko.
Shrek wraz z kompanami udaje się na poszukiwanie swojego wybawiciela, nie wiedząc, że Fiona spodziewa się malutkich Shreczków, a Książę Z Bajki planuje zamach stanu.

Film jest, o zgrozo, nudny i nieśmieszny! Szkoda, że tak dobry bohater, jakim był Shrek w I części, został rozmieniony na drobne i stał się bohaterem kolejnego kinowego serialu.

 

W świecie kobiet (In The Land Of Women)
USA, 2006
Reżyseria: Jon Kasdan
Występują: Adam Brody, Meg Ryan, Kristen Stewart, Olympia Dukakis

Moja ocena: 3/6

Film, jak sugeruje tytuł, skierowany jest do kobiet i opowiada o kobietach. Po części to prawda – choć akcja toczy się wokół mężczyzny (Carter, który po rozstaniu z narzeczoną-gwiazdą filmową, przyjeżdża na przedmieścia zająć się babcią) głównymi bohaterkami są kobiety: matka, u której wykryto raka, a jednocześnie ona sama odkrywa, że jej mąż ma romans, oraz córka w wieku dojrzewania. Dla każdej z nich pobyt młodzieńca staje się swego rodzaju terapią.

W moim przypadku, niestety, nie było tak sielankowo. Uważam, że film ten jest nieudaną próbą przerobienia Czułych słówek na nowszą wersję; bardzo zresztą nieudaną próbą. Zabrakło mi W świecie kobiet odmiennego spojrzenia na kobiety, czegoś głębszego niż dotychczas serwowane uogólnienia. Jednocześnie aktorstwo Meg Ryan nigdy nie będzie dobre. Aktorka ta wykazuje wielką determinację, żeby zerwać z wizerunkiem „słodkiej dziewczyny z sąsiedztwa”, ale w końcu powinna się poddać, komedie romantyczne to jedyny gatunek, w którym da się ją oglądać.

 

Skala ocen:
6 – wybitny (wiem, że do niego wrócę)
5 – bardzo dobry
4 – dobry
3 – całkowicie przeciętny
2 – oj, źle jest
1 – nie zbliżać się do kina! (gorzej być nie może)