Opinie o filmach, które goszczą w naszych kinach, a z różnych względów powinny być zauważone.

Lot 93 (United 93)
Premiera: 01.9.2006
USA, Wielka Brytania, 2006
Reżyseria: Paul Greengrass
Występują: Christian Clemenson, Leigh Zimmerman, Chip Zien, Craig Woythaler, Kirsten Williamson
Moja ocena: 5/6

Pięć lat po atakach na Wold Trade Center pojawia się kolejny film, tym razem o bohaterskich pasażerach samolotu, który jako jedyny nie uderzył w zaplanowany przez terrorystów cel, jakim był najprawdopodobniej Biały Dom.

Film Lot 93 rozpoczyna się rankiem 11 września, widzimy pasażerów czekających cierpliwie na odprawę, wsiadających do samolotu. Kamera szybko przesuwa się po twarzach zwykłych ludzi, wyłapując w tłumie osoby o arabskich rysach. Widz już wie, że te osoby odegrają kluczową rolę w zamachu i z rosnącym strachem patrzy na spokój na lotnisku.
Greengrass na szczęście nie skupił się jedynie na bohaterach lotu 93, przedstawił również reakcje ludzi pracujących na lotnisku i kierujących ruchem w powietrzu od momentu gdy pierwszy samolot zostaje porwany, aż do rozbicia wszystkich maszyn, dlatego widzimy chaos panujący w obsłudze naziemnej, ludzi, którzy nie mogą zrobić nic, aby zapobiec wypadkom i w szoku obserwują dwie wieże rozpruwane przez samoloty.

Lot 93 jest najlepszym dotychczas zrealizowanym filmem o tragedii tamtego dnia. Największą zaletą jest fakt, iż utrzymany jest on w konwencji dokumentu i nie spotkamy tam żadnych znanych aktorów (część pojawiających się postaci naprawdę brała udział w wydarzeniach z 11.09 – pracownicy wieży lotów). Nikt także nie mówi w sposób patetyczny o swoich uczuciach; po prostu oglądamy to, co się zdarzyło, a refleksje pozostają już prywatną sprawą każdego widza.
Gorąco polecam.

Piraci z Karaibów: Skrzynia umarlaka (Pirates of the Caribbean: Dead Man’s Chest)
Premiera: 21.7.2006
USA, 2006
Reżyseria: Gore Verbinski
Występują: Johnny Depp, Orlando Bloom, Keira Knightley
Moja ocena: 3/6

Filmy o piratach cieszyły się dotąd w Hollywood kiepską sławą, uważano nawet, że nad morskimi opowieściami wisi fatum trudnej realizacji i niskich dochodów ze sprzedaży biletów. Na przekór tym przesądom do kin trafił w zeszłe wakacji film Piraci z Karaibów: Klątwa Czarnej Perły z doborową obsadą, która dawała nadzieje na choć niewielki zarobek.

Film tej okazał się jednak tak wielkim sukcesem, że szybko wzięto się za kręcenie od razu dwóch części: Skrzyni umarlaka i Na krańcu świata jednocześnie.
Zadaniem wszystkich filmów i jedyną ambicją twórców jest rozrywka w czystej postaci (nominacja do Oscara dla rewelacyjnego Johnny’ego Deppa za role kapitana Jacka Sparrowa była zupełnie niespodziewana i niezamierzona), tak więc część druga doskonale (ponownie) wpisuje się w przygodową konwencję. Dużo tu walk i pościgów (dla mnie nawet trochę za dużo), mało logiki i sensu, a poza tym, co akurat jest największą wadą filmu, całkowicie nie wykorzystano potencjału aktorów – Knightley i Deppa tu jak na lekarstwo, a Bill Nighy jako Davy Jones – kapitan Latającego Holendra spokojnie mógłby zostać zastąpiony kimś innym, gdyż jego charakteryzacja (z twarzy wyrastają mu macki ośmiornicy) nie dała szansy na żadną mimikę i grę aktorską.

Reasumując – jak nie masz co robić w wolnym czasie, Skrzynia umarlaka może być miłym oderwaniem od rzeczywistości, jednak teraz w kinach jest tyle lepszych filmów…

Sztuka zrywania (The Break Up)
USA, 2006
Reżyseria: Peyton Reed
Występują: Jennifer Aniston, Vince Vaughn, Joey Lauren Adams, Jon Favreau, Jason Bateman, Judy Davis, Vincent D’Onofrio
Moja ocena: 3/6

Każda kobieta, którą znam stwierdzała, że Sztuka zrywania jest jednym z przyjemniejszych i prawdziwszych filmów, jakie widziała w tym roku.

Najnowszy film Reeda, specjalizującego się w komediach romantycznych, ma jednak bardzo mało cech charakterystycznych dla tego gatunku. Najważniejszym odstępstwem od reguł jest główna para bohaterów: Brooke i Gary, których poznajemy w tym punkcie życia, o którym nie opowiada już żadna komedia romantyczna – właśnie po kolejnej wielkiej awanturze, od słowa do słowa, wykrzykując swoje żale postanawiają się rozstać.
Dla każdego z nich nie jest to pierwsze rozstanie w życiu, jednak w tym przypadku mieszkają oni w jednym mieszkaniu, z którego żadne nie chce zrezygnować. Widzowie obserwują ich specyficzną grę w „kto komu zrobi większą przykrość”, kibicując raz Brooke, raz Gary’emu.

Przyznaję, że do pewnego momentu film był nawet zabawny – szczególnie oglądanie stereotypowo kobiecego („sprawię, żeby był zazdrosny”) i męskiego („pobić rywala”) sposobu rozumowania – jednak później zrobiło się smutniej, gdy uświadomiłam sobie, że ta para faktycznie dąży do rozstania i raczej nie będzie romantycznego happy endu. Na całe szczęście film kończy się jednym wielkim niedomówieniem – rozstaniem czy też początkiem czegoś wspaniałego? W tej kwestii każda z moich koleżanek miała inne zdanie, i dzięki tej końcówce chciałabym Sztukę zrywania polecić na każdy „babski wieczór”.

Miami Vice
USA, 2006
Reżyseria: Michael Mann
Występują: Colin Farrell, Jamie Foxx, Li Gong, Naomie Harris, Justin Theroux
Moja ocena: 4/6

Kultowy serial lat 80 pojawia się właśnie w kinie. Wyreżyserował go dawny producent serialu – Michael Mann, ale nich nikt nie myśli, że film będzie podobny choć w ułamku procenta do serialu. Nie spotkamy tu uroczych, zawsze opalonych i uśmiechniętych aktorów, krokodyla na łódce ani błyszczących garniturów czy podwiniętych rękawów marynarki. Miami Vice AD 2006 jest doskonale wpisane w obecne trendy realizacji filmów akcji, więc fani landrynkowego serialu na pewno będą zawiedzeni.

Nie rozczarują się jednak wielbiciele reżysera. Michael Mann (Gorączka) zasłynął jako jeden z najlepszych realizatorów filmów akcji, które wznoszą się powyżej poziomu czystej rozrywki (Zakładnik) a czasem nawet zahaczają o arcydzieło, podejmując tematy trudniejsze niż „zabili go i uciekł” – bohaterowie, poza oczywistym rozpracowaniem grupy handlującej narkotykami, są z krwi i kości, mają rodziny (Ricardo) lub zakochują się w niebezpiecznych kobietach (Sonny Crockett), boją się, choć lęku nie okazują, a przede wszystkim zawsze stoją ramię w ramię – czy to przed szefami z policji, czy też przed gangsterami.

Film zachwyca stroną wizualną – brawurowe wyścigi motorówek, walki z gangsterami kręcone „z ręki” i na taśmie dopuszczalnej raczej w paradokumentalnych niż fabularnych filmach sprawiają, że widz dosłownie zostaje wciśnięty w fotel. Świetne aktorstwo, szczególnie dwójki głównych bohaterów, przy których piękność ze wschodu – Gong Li – wypada bardzo blado, ciekawy scenariusz i genialna wprost realizacja składają się na fakt, że bardzo chciałam Miami Vice wystawić ocenę o punkt lepszą. Minusem jednak była pierwsza godzina filmu, ze znacznie wolniejszym tempem akcji i lekko chaotyczna, jakby reżyser przyjął do wiadomości, że widzowi nic nie trzeba tłumaczyć i sam szybko rozwiąże układankę.
   Miami Vice dokładam jednak do kolekcji moich ulubionych filmów, a realizacje sygnowane nazwiskiem Michaela Manna mogę polecać już w ciemno.

Dom nad jeziorem (The Lake House)
USA, 2006
Reżyseria: Alejandro Agresti
Występują: Keanu Reeves, Sandra Bullock, Shohreh Aghdashloo, Christopher Plummer, Willeke van Ammelrooy
Moja ocena: 4/6

Bardzo miła i sympatyczna, delikatna komedia romantyczna, remake południowokoreańskiego filmu z 2000 roku. Kate i Alex spotykają się w tajemniczym i pięknym szklanym domu zbudowanym nad brzegiem jeziora. Rodzące się między nimi uczucie ma tylko jedną przeszkodę – dzieli ich dwa lata, gdy się „poznają”, dla Kate jest rok 2006, dla Alexa – 2004. Czy uda im się spotkać?

Film ogląda się z prawdziwą przyjemnością – piękne widoki, przystojni aktorzy, widoczna chemia między Bullock a Reevesem aż skrzy z ekranu. W delektowaniu się wizualną stroną nie przeszkadza nawet nierealistyczne i nielogiczne rozwinięcie historii, bo przecież tak naprawdę w tym gatunku nie chodzi o przedstawienie świata rzeczywistego. Agresti zabiera nas prosto do świata bajki i nie wypuszcza z niej aż do samego końca.

Miłość na zamówienie (Failure To Launch)
USA, 2006
Reżyseria: Tom Dey
Występują: Matthew McConaughey, Sarah Jessica Parker, Zooey Deschanel, Justin Bartha, Kathy Bates
Moja ocena: 2/6

Koszmarnie nieśmieszny i bezwartościowy film, mający ambicję bycia słodkim torcikiem – komedią romantyczną, a pozostający jednym wielkim zakalcem. Już sam pomysł na scenariusz był miałki – rodzice 30-latka Trippa (granego przez nadętego Matthew McConaughey), który nadal mieszka z nimi w domu, postanawiają wynająć kobietę, która spowoduje, że ich syn dorośnie i wyprowadzi się do swojego mieszkania.

Do tego kotła z już i tak topornym scenariuszem dorzucono kolejne kiepskie przyprawy: aktorów, pomiędzy którymi nie ma żadnej chemii i którzy, jak widać, naprawdę kiepsko się bawią, problemy psychologiczne syna (jak się okazuje, jego wcześniejsza narzeczona zmarła i dlatego boi on się teraz związać z kobietą i wydorośleć), a na deser pojawia się poprawnie polityczny watek czarnoskórego chłopca, którym Tripp się opiekuje w weekendy.
Dawno tak się nie męczyłam, trawiąc tak niestrawny film.

Gry weselne (Imagine Me & You)
Wielka Brytania,Niemcy, 2005
Reżyseria: Ol Parker
Występują: Lena Headey, Piper Perabo, Matthew Goode, Celia Imrie, Anthony Head
Moja ocena: 3/6

   Gry weselne (jak nieodpowiednio przetłumaczony tytuł!) opowiadają o nagłej miłości, która trafia w na dwie osoby w najmniej odpowiednim momencie. Rachel właśnie wyszła za mąż za przystojnego Hecka i powinna zająć się urządzaniem ich nowego mieszkania, tymczasem na jej drodze pojawia się ta trzecia osoba – Lucy. Kobiety od pierwszej chwili są sobą zauroczone i nie walczą z uczuciem, jakie zaczyna się między nimi rodzić.

Film jest typowo angielski – powściągliwość i lakoniczność w wyrażaniu uczuć sprawia, iż widz, zamiast żaru emocji który powinien rozpalać dwie zakochane w sobie kobiety, odczuwa jedynie chłód, jakby ich uczucie było dokładnie ułożone i wyreżyserowane (więcej miłości i namiętności da się odnaleźć w książkach Jane Austen, w których to jednak żadna z bohaterek nie zostawia świeżo poślubionego męża dla innej kobiety). Na młodą aktorkę Piper Parebo zrzucono ciężar uniesienia na swoich barkach całego filmu – jak widać za duży, gdyż nie poradziła ona sobie zupełnie z postacią. Z tego powodu film jest nudny, sztywny i bardzo przeciętny.

Wrześniowe premiery kinowe:

Omagh
Premiera: 01.9.2006
Irlandia,Wielka Brytania, 2004
Reżyseria: Pete Travis
Występują: Gerard McSorley, Michele Forbes, Brenda Fricker, Stuart Graham, Peter Ballance

1 września wchodzi do kin jeszcze jeden film sygnowany nazwiskiem Paula Greengrassa, tym razem scenarzysty historii również opartej na faktach. Omagh to nazwa miasteczka w Irlandii, w którym w 1998 roku grupa Real IRA podłożyła bombę zabijając 31 osób.
Celem ataku terrorystów było poróżnienie Londyńczyków i Dublińczyków szykujących się do referendum na temat porozumień pokojowych, a właśnie miasteczko Omagh było przykładem harmonijnego współmieszkania obok siebie protestantów i katolików.

Plac Zbawiciela
Premiera: 08.9.2006
Polska, 2006
Reżyseria: Krzysztof Krauze, Joanna Kos-Krauze
Występują: Jowita Budnik, Arkadiusz Janiczek, Ewa Wencel, Dawid Gudejko, Natan Gudejko

Kolejny raz małżeństwo państwa Krauze podjęło temat z życia wzięty. Bohaterami filmu Plac Zbawiciela są Beata i Bartek, małżeństwo z dwójką dzieci, którzy po zaciągnięciu ogromnych długów mają w końcu otrzymać klucze do wymarzonego M. Z dnia na dzień ich developer bankrutuje, młodzi tracą wszystkie oszczędności, nie mając z czego się utrzymać i spłacać kredytów.
Krzysztof Krauze jest obecnie najlepszym polskim reżyserem, jednym, który nie boi się podejmować trudnych tematów, nie zawsze rokujących duże zyski. Każdy jego film jest skończonym dziełem, w którym świetnie współgrają walory artystyczne z przekazywaną prawdą, dlatego gorąco i w ciemno polecam Plac Zbawiciela.

Zakochany Paryż (Paris, je t’aime)
Premiera: 22.9.2006
Niemcy, Francja, 2006
Reżyseria: Gus Van Sant, Tom Tykwer, Ethan Coen, Alfonso Cuarón, Alexander Payne, Joel Coen, Walter Salles, Wes Craven, Christopher Doyle, Gérard Depardieu, Olivier Assayas, Frédéric Auburtin, Christoffer Boe, Gurinder Chadha, Sylvain Chomet, Isabel Coixet, Richard LaGravenese, Raphaël Nadjari, Vincenzo Natali, Bruno Podalydes, Oliver Schmitz, Nobuhiro Suwa, Daniela Thomas, Emmanuel Benbihy
Występują: Natalie Portman, Juliette Binoche, Nick Nolte, Steve Buscemi, Marianne Faithfull

Kolejne spotkanie jednych z najlepszych reżyserów świata zaowocowało powstaniem filmu składającego się z 18 luźnych opowieści o miłości rozgrywających się w różnych dzielnicach Paryża, które są również tytułami każdej pięciominutowej etiudy.

 

Skala ocen:
6 – wybitny (wiem, że do niego wrócę)
5 – bardzo dobry
4 – dobry
3 – całkowicie przeciętny
2 – oj, źle jest
1 – nie zbliżać się do kina! (gorzej być nie może)