Opinie o filmach, które goszczą w naszych kinach, a z różnych względów powinny być zauważone.

Plac Zbawiciela
Polska, 2006
Reżyseria: Krzysztof Krauze, Joanna Kos-Krauze
Występują: Jowita Budnik, Arkadiusz Janiczek, Ewa Wencel, Dawid Gudejko, Natan Gudejko
Moja ocena: 6/6

Przejmujący i do bólu prawdziwy obraz naszej polskiej szarej rzeczywistości, z genialnymi kreacjami aktorskimi zarówno profesjonalnych aktorów (na całe szczęście nieopatrzonych), jak i najmłodszych chłopaków – braci Gudejko.

Plac Zbawiciela to opowieść oparta na faktach (państwo Krauze przeczytali o tej tragedii w Gazecie Wyborczej), przestawiająca dramat jednej, zdawałoby się całkiem normalnej i przeciętnej, rodziny. Młode małżeństwo z dwójką dzieci przenosi się na ostatnie tygodnie budowy swojego mieszkania do matki mężczyzny, jednak bankructwo dewelopera niszczy ich marzenia o własnym M – staje się początkiem rozpadu małżeństwa i nie tylko…

Joanna i Krzysztof Krauze mają niezwykły dar opowiadania o rzeczach ważnych w sposób daleki od sztuczności i moralizatorstwa. Żaden z bohaterów Placu Zbawiciela nie jest jednoznacznie czarny czy biały, każdy z nich jest postacią tragiczną i na swój sposób każdego można w pewnym stopniu usprawiedliwić. Nie chciałabym zdradzać za dużo szczegółów scenariusza, dlatego kończąc recenzję, gorąco namawiam do pójścia do kina – tego filmu nie można przeoczyć!

Klik: i robisz, co chcesz (Click)
USA, 2006
Reżyseria: Frank Coraci
Występują: Adam Sandler, Kate Beckinsale, Christopher Walken, Sean Astin, David Hasselhoff
Moja ocena: 2/6

Kolejna bardzo kiepska i bardzo nieśmieszna pseudokomedia z Adamem Sandlerem.
Zupełnie nie rozumiem, dlaczego ten mierny komik bez krzty talentu cały czas jest na topie, a scenariusze są pisane specjalnie dla niego. W Kliku Sandler wciela się w postać męża i ojca rodziny, który cierpi na chroniczny brak czasu (temat wałkowany tysiąckrotnie), a jedynym wyjściem z sytuacji i możliwością zadowolenia zarówno wymagającego szefa (równie koszmarny jak Sandler David Hasselhoff), jak i ukochanej żony oraz dwójki dzieci jest cudowny wynalazek szalonego naukowca (w tej roli idealny odtwórca wszystkich szalonych naukowców i mocno już wyeksploatowany, mimo całej mojej sympatii do niego, Christopher Walken) – pilot, pozwalający na kontrolowanie czasu i przestrzeni.

Film zapowiadał się, jak typowa komedia – pilot w końcu sam manipuluje życiem głównego bohatera, który zdaje sobie sprawę, że wszystkiego nie można pogodzić i oczywiście wybiera szczęście rodzinne, jako najwyższą wartość. Początek był nawet zabawny, jednak im dalej, tym gorzej; żarty szybko zrobiły się mocno niesmaczne, Sandler denerwujący, całość bardzo nudna (ten film trwa prawie 2 godziny!). Z trudem dotrwałam do końca, choć po pierwszej godzinie straciłam już nadzieję na dobrą zabawę.
Jedyną zaletę filmu upatruję w fakcie, że nigdy już nie wybiorę się na film z panem S., a zaoszczędzony czas przeznaczę na ciekawszą rozrywkę.

Ja, ty i on (You, Me And Dupree)
USA , 2006
Reżyseria: Anthony Russo, Joe Russo
Występują: Kate Hudson, Owen Wilson, Matt Dillon, Michael Douglas
Moja ocena: 3/6

W komediach romantycznych życie zakochanej pary zaczyna się zaraz po ślubie, kiedy nadchodzi czas, aby kumple pana młodego zaczęli zapominać o nim jako o najlepszym towarzyszu każdego wieczoru w pubie. Życie Molly i Randy’ego powinno wyglądać tak samo, jednak na drodze do szczęścia staje niezdarny i zagubiony Dupree, najlepszy przyjaciel pana młodego. Wraz z nieoczekiwanym lokatorem zjawiają się wszelkie nieszczęścia, począwszy od spalenia domu, aż po uczucie zazdrości i rozstanie młodych. Co Dupree nabroił, umie też naprawić. Film kończy się happy endem, wszyscy się godzą i uśmiechają radośnie.

   Ja, ty i on sprawia wrażenie, jakby nakręciły go dwie ekipy (a może tak właśnie pracą podzielili się reżyserzy?) – pierwsza część była naprawdę zabawna, pomysły świeże i lekkie. Z przyjemnością patrzyłam w ekran i nawet najgłupsze żarty w wykonaniu zespołu Hudson, Wilson i Dillon (najsłabszy z całej trójki) nie miały w sobie nic niestosownego. Po godzinie twórcom jakby zabrakło pomysłów na to, co zrobić z tak dobrze rozpoczętym filmem i pozwolili akcji toczyć się samej, rzucając jednocześnie aktorów na głęboką wodę i zmuszając ich do udźwignięcia kiepskich gagów. Końcówka była już zupełnie niestrawna, nieśmieszna i ciężka. Dlatego film polecam jedynie wielkim fanom Kate Hudson i Owena Wilsona; tę dwójkę na pewno jeszcze nieraz zobaczymy razem w kinie.

Październikowe premiery kinowe:

Statyści
Premiera: 13.10.2006
Polska, Chiny, 2005
Reżyseria: Michał Kwieciński
Występują: Bartosz Opania, Kinga Preis, Anna Romantowska, Krzysztof Kiersznowski, Krzysztof Stelmaszyk

Polacy jakoś nie mają szczęścia do komedii romantycznych, wszystkie ostatnie tego typu produkcje (Tylko mnie kochaj, Nigdy w życiu, Francuski numer), mimo rewelacyjnej frekwencji w kinach, są gorzej niż żenujące i przynoszą tylko wstyd rodzimej kinematografii.
Może dlatego twórcy poszli po rozum do głowy i postarali się o pomoc, tylko dlaczego ratunek nadszedł z kraju nieprzodującego w komediach? A może nikt inny nie chciał podjąć się tak trudnego zadania? W każdym razie oto do kin trafia nowa polska komedia, w której kraj nasz odwiedza ekipa zdjęciowa z Chin, pragnąca w tak egzotycznym kraju, jak Polska, nakręcić film pt. Smutny wiatr w trzcinach. Główni aktorzy w Smutnym wietrze… pochodzą z rodzimego kraju ekipy, natomiast statyści mają być wybrani spośród mieszkańców Konina (gdzie odbywają się zdjęcia).

Efekty tej polsko-chińskiej mieszanki firmuje swoim nazwiskiem Michał Kwieciński – reżyser popularnego serialu Rodzina zastępcza.

Dziewiąta kompania (9-ya rota)
Premiera: 13.10.2006
Finlandia, Rosja, Ukraina, 2005
Reżyseria: Fyodor Bondarchuk
Występują: Fyodor Bondarchuk, Aleksei Chadov, Mikhail Evlanov, Ivan Kokorin, Artyom Mikhalkov

Kinematografia rosyjska na szczęście coraz częściej gości w naszych kinach. Niedawno mieliśmy przyjemność oglądać Straż nocną oraz Dzienną straż, a teraz do kina trafia fenomen rosyjskich box-office’ów, najbardziej kasowe dzieło ostatnich lat, w którym przedstawiono autentyczną historię radzieckiej 9. Kompanii, składającej się z przestępców i najtwardszych rekrutów walczących w Afganistanie w 1980 roku. Zadaniem 9. Kompanii była ochrona Wzgórza 3234, pozycji, która przez dowództwo z góry została uznana za straconą, a żołnierze tam walczący za „mięso armatnie”.
Film wyreżyserował Fiodor Bondarczuk (syn jednego z najsławniejszych rosyjskich twórców, uznanego na całym świecie Siergieja), który następująco komentuje swój film: „Moi bohaterowie są ludźmi schwytanymi w wojskowy system, który z nich robi masę. A właściwie traktuje ich jak zwierzęta”.

 

Skala ocen:
6 – wybitny (wiem, że do niego wrócę)
5 – bardzo dobry
4 – dobry
3 – całkowicie przeciętny
2 – oj, źle jest
1 – nie zbliżać się do kina! (gorzej być nie może)