Opinie o filmach, które goszczą w naszych kinach, a z różnych względów powinny być zauważone

Tylko mnie kochaj
Polska, 2006
Reżyseria: Ryszard Zatorski
Występują: Maciej Zakościelny, Agnieszka Grochowska, Tomasz Karolak, Jan Frycz, Agnieszka Dygant, Julia Wróblewska
Moja ocena: 1/6

Jak zrobić dziś kasę w Polsce? Jest na to bardzo prosty sposób – otóż należy wziąć kilku popularnych aktorów serialowych, obsadzić ich dokładnie w tych samych rolach co w TV, a na deser dorzucić dziecko i psa. Sukces murowany.

W tym momencie nieważny już jest scenariusz, w sumie może nawet nie być dialogów, nieważna logika wydarzeń… nic nie jest ważne, byle by tylko pokazywali się znani aktorzy. Ostatnią rzeczą, o której należy pamiętać, to akcja promocyjna zakrojona na duża skalę, aby przekonać widzów, że film na pewno im się spodoba. No i broń Boże nie wolno robić przedpremierowych pokazów dla prasy, bo a nuż zobaczą, że film jest słaby i jeszcze zniechęcą przyszłych widzów do zostawienia kilkunastu złotych w kinie.

Film Tylko mnie kochaj jest właśnie takim produktem do wyłudzania pieniędzy zrobionym według powyższych zasad: aktorzy znani z kilku seriali, głównie z TVN (który był producentem filmu), scenariusz jest tak słaby i nielogiczny, że lepiej by było, jakby nie było go wcale i pozwolono aktorom improwizować; najmłodsza aktorka w filmie, grająca 7-letnią Michalinę, mówi słowami 40-letniego człowieka, co zabawne jest tylko przez pierwsze dziesięć minut; Zakościelny (który nigdy nie był moim faworytem z tym swoim kompletnym brakiem poczucia humoru i kwadratową głową) szaleje i bryluje, kompletnie zapatrzony w siebie; Dygant (lubię, ale nie w roli Frani) gra dokładnie tak samo jak w serialu – sztucznie; jedynie Grochowska się broni tym, że nie gra w żadnej produkcji telewizyjnej.
Całość jest niestrawna, nudna i głupia. Kiedyś już czułam to samo, przy filmie Gulczas, a jak myślisz, również zrobionym „na szybko”. Myślałam, że polska kinematografia jednak trochę się zmieniła od tamtego czasu… widzę, że się pomyliłam. Naturszczyków z Big Brothera zastąpiono aktorami, a cała reszta pozostała bez zmian. Szkoda.

Dowód (Proof)
USA, 2005
Reżyseria: John Madden
Występują: Gwyneth Paltrow, Anthony Hopkins, Hope Davis, Jake Gyllenhaal

Moja ocena: 5/6

Po filmie Sylvia przestałam wierzyć, że Gwyneth Paltrow jest dobrą aktorką, że nadal potrafi tak przygotowywać się do roli, jak to robiła wcześniej. Dlatego z pewną nieufnością podeszłam do filmu Dowód, bardziej zachęcona świetnymi recenzjami, niż gwiazdorską obsadą. Pierwsze minuty filmu wprawiły mnie jednak w zachwyt połączony z niemym osłupieniem. Historia córki wielkiego, aczkolwiek chorego psychicznie matematyka, wciąga, zaskakuje, intryguje. Mamy wrażenie, iż na te dwie godziny jesteśmy przeniesieni w realia teatru czterech aktorów, a tak naprawdę tylko dwójki wielkich: Paltrow oraz, jak zawsze świetnego, Hopkinsa. Na ich tle dość blado wypada nowa gwiazda amerykańskiego kina – Jake Gyllenhaal. Blado, jednak poprawnie.
Catherine (Paltrow) przed trzema laty porzuciła studia i doskonale zapowiadającą się karierę naukowca, również matematyka, aby zająć się chorym ojcem. Teraz jej ojciec odchodzi, a w jego biurku zostaje odnaleziony dowód (tu proszę mi wybaczyć, ale mogę się mylić), fenomenalne opracowanie liczb pierwszych. Zagadką jest, czy „dowód” opracowała Catherine samodzielnie, czy zrobił to jej ojciec, oraz czy dziewczyna odziedziczyła po ojcu tylko talent, czy może również chorobę psychiczną…

Po pierwszych minutach filmu zastanawiałam się, czy nie mam tu do czynienia z kolejna wersją Pięknego umysłu. Na szczęście Dowód jest nie jest tylko prostą biografią geniusza, dość cukierkową i poprawną, lecz skłania się bardziej ku życiu wewnętrznemu obu postaci, ich obawom, samotności, potrzebie miłości, a także panicznym lęku przed tym, co nieuniknione.
Gorąco polecam.

Duma i uprzedzenie (Pride and Prejudice)
Wielka Brytania, 2005
Reżyseria: Joe Wright
Występują: Keira Knightley, Matthew MacFadyen, Jena Malone, Rosamund Pike, Talulah Riley
Moja ocena: 5/6

To najlepsza adaptacja Dumy i uprzedzenia Jane Austin, jaka kiedykolwiek została nakręcona. I nie myślę tu jedynie o realistycznym przedstawieniu życia w ówczesnej Anglii, dobrym i logicznym przerobieniu dwustustronicowej książki na scenariusz dwugodzinnego filmu, ale przede wszystkim o rewelacyjnie dobranych aktorach, bez których zaserwowano by nam dokładną kopię, niezłego skądinąd, serialu z 1995 roku.
Dzięki Keirze Knightley postać Elizabeth nabrała nowego koloru, jest bardziej wyrazista i rzeczywista, niż w dotychczasowych wersjach, a do tego zgadza się kropka w kropkę z wizją Lizzy, jaką przedstawia w książce autorka. Również Matthew MacFadyen jako pan Darcy jest bardzo przekonywujący – oschły i dumny, a jednocześnie w odpowiednich momentach nieśmiały i zdenerwowany; rewelacyjna jest Brenda Blethyn jako matka (ale to chyba akurat zasługa osób odpowiedzialnych za obsadę, gdyż aktorka ta zawsze gra w ten sam sposób), Donald Sutherland jako ojciec… i długo by tak wyliczać.

Film jest genialnym odzwierciedleniem książki, zresztą o czym ja mówię – biegnijcie szybko do kina i sami się przekonajcie! Ja wiem, że po seansie wyszłam z uśmiechem na ustach, a także gorącym postanowieniem, iż ten film na pewno dołączy do mojej domowej kolekcji.

Opowieści z Narnii: Lew, Czarownica i stara szafa (The Chronicles of Narnia: The Lion, the Witch & the Wardrobe) USA, 2005
Reżyseria: Andrew Adamson

Występują: Georgie Henley, Anna Popplewell, Skandar Keynes, William Moseley, Liam Neeson, Tilda Swinton

Moja ocena: 3/6

Na pewno nie jestem idealnym odbiorcą powyższego filmu, gdyż nie czytałam (jeszcze) serii o tajemniczej krainie zwanej Narnią i wrażenie moje jest ograniczone tylko i wyłącznie do tego, co zobaczyłam na ekranie. A to, co widziałam, wcale mnie nie zachwyciło.
Pierwszą rażącą i czysto wizualną drzazgą był fakt, że efekty komputerowe tła pojawiającego się za głównymi bohaterami były bardzo kiepskiej jakości, porównywalne do nakładania postaci na wizerunki gór w latach osiemdziesiątych.  Zadziwiający jest ten fakt, tym bardziej, iż film reżyserował Adamson, reżyser dwóch części Shreka – kto jak kto, ale on powinien zwracać szczególną uwagę na animację komputerową. Nie tylko na zwierzęta, które udały się perfekcyjnie, ale też na widoki dookoła. Następne zgrzyty to: sztuczna gra młodych aktorów, sceny pełne niepotrzebnego patosu, aż śmieszne w swej powadze, nie powalające na kolana sceny batalistyczne, a przede wszystkim ciągle pojawiające się uczucie wtórności, jakby się oglądało Władcę Pierścieni w wersji okrojonej dla widzów od lat 5. Duży plus mogę podarować polskiemu dubbingowi – dobrze rozpisane dialogi oraz doskonale dobrane głosy bardzo znanych polskich aktorów. Drugi plus za muzykę, świetnie dopełniającą akcję.

Kluczowe pytanie, jakie zadałam sobie po skończonym seansie, było następujące: czy ten film potrafiłby mnie zachęcić do przeczytania książki (notabene lektury z klasy piątej)? Z przykrością muszę stwierdzić, że stanowczo nie.
Książkę jednak przeczytam, gdyż na szczęście nie zetknęłam się z żadną niepochlebną recenzją na jej temat.

Premiery lutowe:

Tajemnica Brokeback Mountain (Brokeback Mountain)
Premiera: 24.2.2006
USA, 2005
Reżyseria: Ang Lee
Występują: Jake Gyllenhaal, Heath Ledger, Michelle Williams, Anne Hathaway, Randy Quaid

Zdobywca czterech (z siedmiu nominacji) Złotych Globów za rok 2005 w kategoriach: najlepszy film, najlepsza reżyseria, najlepszy scenariusz oraz najlepsza piosenka.
Ostatnie dzieło Anga Lee, który zwrócił na siebie uwagę szerszej publiczności poetyckim i malowniczym Przyczajonym tygrysem, ukrytym smokiem, opowiada o niespełnionej, a przede wszystkim niedozwolonej miłości kowboja i farmera, którzy nie potrafią wyrwać się z więzów „normalności”, czyli przymusu założenia rodziny i płodzenia dzieci.
W filmie pojawiają się ciekawi aktorzy: Jake Gyllenhaal, który jest odkryciem ostatnich 3 lat i wspina się po drabinie kariery grając w coraz lepszych i ambitniejszych filmach, oraz Heath Ledger – jakby zaprzeczając swojemu wizerunkowi uroczego blondyna, zawadiaki z filmów płaszcza i szpady.
Dla mnie film ten jest lektura obowiązkową lutego.

Spacer po linie (Walk The Line)
Premiera: 17.2.2006
USA, 2005
Reżyseria: James Mangold
Występują: Joaquin Phoenix, Reese Witherspoon, Ginnifer Goodwin, Robert Patrick, Dallas Roberts

Kolejny triumfator Złotych Globów dla najlepszego musicalu lub komedii, najlepszych ról pierwszoplanowych dla Joaquina Phoenixa oraz Reese Witherspoon.
Biografia Johnny’ego Casha, zmarłej w 2003 roku gwiazdy muzyki country.


Hawaje, Oslo (Hawaii, Oslo)

Premiera: 03.2.2006
Norwegia, 2004
Reżyseria: Erik Poppe
Występują: Trond Espen Seim, Jan Gunnar Roise, Evy Elise Kasseth Rosten, Stig Henrik Hoff, Silje Torp Faravaag

Film przedstawia jeden dzień z życia zdawałoby się zwykłych, przeciętnych Norwegów: jednej parze rodzi się dziecko, ale niebawem dowiadują się, że nie pożyje ono dłużej niż kilka dni; zamknięty w szpitalu psychiatrycznym mężczyzna marzy, aby się spotkać z Asy, z którą umówił się 10 lat temu na randkę; kolejny bohater śni piękne sny, w których widzi przyszłość…


Wszystko zostaje w rodzinie (Keeping Mum)

Premiera: 10.2.2006
Wielka Brytania, 2005
Reżyseria: Niall Johnson
Występują: Rowan Atkinson, Kristin Scott Thomas, Maggie Smith, Patrick Swayze, Emilia Fox

Angielska komedia z Rowanem Atkinsonem, znanym z odtwarzania postaci Jasia Fasoli.
Tym razem pan Atkinson gra pastora, któremu cały świat zawala się z dnia na dzień: żona chce go opuścić, syn ma problemy w szkole, a córka ma kolejnego chłopaka.
Wszystkich uratować może jedynie pojawienie się sympatycznej gosposi, granej przez rewelacyjną i niezawodną aktorkę Maggie Smith, która dla mnie jest największą zachętą do obejrzenia tego filmu.

Capote
Premiera: 17.2.2006
USA, 2005
Reżyseria: Bennett Miller
Występują: Philip Seymour Hoffman, Catherine Keener, Clifton Collins Jr., Chris Cooper, Bruce Greenwood

Historia słynnego pisarza i dziennikarza New York Times, Trumana Capote, który po przeczytaniu notatki o brutalnym morderstwie rodziny z Kansas, postanawia napisać książkę o ich mordercach. Częste spotkania i wywiady z zabójcami (którzy czekają na wyrok w celi śmierci) przeradzają się w sympatię do jednego z nich.
Na szczególną uwagę zasługuje Philip Seymour Hoffman (Capote), aktor znany z drugoplanowych ról, najczęściej  nieudaczników lub chorych psychicznie. Filmem tym Hoffman udowadnia, iż od teraz jest jak najbardziej graczem Pierwszej Ligii Hollywoodu.

Skala ocen:

6 – wybitny (wiem, że do niego wrócę)
5 – bardzo dobry
4 – dobry
3 – całkowicie przeciętny
2 – oj, źle jest
1 – nie zbliżać się do kina! (gorzej być nie może)