Opinie o filmach, które goszczą w naszych kinach, a z różnych względów powinny być zauważone

Cena odwagi (A Mighty Heart)
USA, 2007
Reżyseria: Michael Winterbottom
Występują: Angelina Jolie, Denis O’Hare, Archie Panjabi, Will Patron, Dan Futterman

Moja ocena: 5/6

Film, który nakręcono na podstawie książki Mariane Pearl i Sarah Crichton A Mighty Heart: The Brave Life and Death of My Husband Danny Pearl, przedstawia bardzo głośną w 2002 r. sprawę porwania amerykańskiego dziennikarza przez islamskich fundamentalistów.

Film jest bardzo poruszający, szczególnie za sprawą rewelacyjnej gry Angeliny Jole w roli Mariane. Sama aktorka nie raz przyznawała, iż rola ta była najtrudniejszą w jej karierze, choć nie oszukujmy się – Jolie nie miała okazji w swoim życiu zagrać w wielu wybitnych filmach, a w tym przypadku opowiadając o autentycznych wydarzeniach mogła czuć dodatkowy ciężar odpowiedzialności.

Cena odwagi została bardzo pozytywnie przyjęta przez krytyków, jednak ich opinia nie przełożyła się na wyniki kasowe, czego bardzo żałuję, gdyż z tego powodu wielu widzów może ominąć ten film w swoich wyborach kinowych. W internecie można znaleźć nawet głosy, że prywatne życie Jolie przyćmiewa film i wybór tej aktorki do roli Mariane był błędem. Absolutnie nie zgadzam się z tą opinią i mam nadzieję, iż Jolie nie raz jeszcze stanie przed kamerą z tak wymagającą rolą i nie ograniczy się wyłącznie do serii Tomb Raider, która uczyniła ją sławną, ale i zaszufladkowała do kategorii filmów typu „zabili go i uciekł”.

Gwiezdny pył (Stardust)
USA, 2007
Reżyseria: Matthew Vaughn
Występują: Charlie Cox, Claire Danes, Robert De Niro, Sienna Miller, Michelle Pfeiffer, Peter O’Toole, Ian McKellen

Moja ocena: 4/6

„Jeśli nie chcesz mojej zguby, krokodyla daj mi luby!”. Mniej więcej w ten sam sposób zaczyna się Gwiezdny pył  – opowieść fantasy dla dorosłych.
Śliczna Victoria chce sprawdzić miłość młodego i niedoświadczonego Tristana. Zamiast krokodyla Tristan ma jednak przynieść jej gwiazdkę z nieba, która w czasie ich spotkania spadała. Niewiele myśląc, Tristan wyrusza za mur oddzielający angielską wioskę od krainy magii, po prezent dla ukochanej. Zadanie wydaje się być niezbyt trudne – jednak Tristana zaskakuje fakt, iż Gwiazdka okazuje się piękną kobietą; nie wie również, że nie on jeden jej szuka. Serca Gwiazdek służą czarownicom do przedłużania urody i młodości, natomiast jej naszyjnik wyznaczy przyszłego króla, tak więc wielu pretendentów pragnie go odnaleźć.

Bardzo lubię takie bajki dla dorosłych, tym bardziej, że zbyt rzadko goszczą one w naszych kinach. Dlatego z wielką niecierpliwością czekałam na premierę Gwiezdnego pyłu i muszę przyznać, że się nie zawiodłam. Film nakręcony jest na najwyższym poziomie, historia zachwyca i czasami nawet zaskakuje, choć zakończenie jest bardzo typowe i przewidywalne. Aktorzy dobrani są w większości perfekcyjnie, tylko… no właśnie, nadszedł czas na największy minus filmu. W roli prześlicznej Gwiazdki obsadzono niekoniecznie urodziwą, choć niewątpliwie sympatyczną kobietę – Claire Danes, która niestety już nie raz udowodniła, że nie ma pojęcia o graniu. Gwiazdka w jej wykonaniu jest sztywna i koścista, monologi – sztuczne i odstające mocno od poziomu innych aktorów. Nawet Michelle Pfeiffer wypada świetnie i cieszę się, że właśnie tym filmem postanowiła powrócić na szczyty popularności. Tym bardziej żałuję, że nie wybrano innej aktorki do roli Gwiazdki, dzięki czemu mogłabym postawić Gwiezdnemu pyłowi piątkę.

Imiennik (The Namesake)
Indie, USA, 2006
reż.: Mira Nair
Występują: Tabu, Irfan Khan, Kal Penn, Zuleikha Robinson, Jacinda Barrett

Moja ocena: 4/6

Mira Nair, reżyserka pochodząca z Indii, utytułowana dzięki m.in Monsunowemu weselu,  tym razem zapragnęła zekranizować bestsellerową powieść Jhumpa Lahiri, przedstawiającą historię dwóch pokoleń rodziny Ganguli. Ashima i Ashoke, po zaaranżowanym przez rodziców ślubie, przenoszą się do Ameryki. Tam rodzą się i wychowują ich dzieci, które zapominają o tradycjach kraju rodziców, a nawet chcą przekreślić swoje faktyczne korzenie.
W filmie dokonano niezbędnych cięć i skrótów, które pozwoliły zmieścić tą długą opowieść w ramach dwugodzinnego filmu fabularnego. Był to jednak największy błąd scenarzystów i reżyserki, gdyż w kilku miejscach historia jest bardzo niespójna, co u widza powoduje odczucie niedosytu. Takie wrażenie towarzyszyło mi od samego początku filmu – za mało powiedziano o wypadku Ashoke, który wpłynął na jego całe życie, o jego spotkaniu z Ashimą, o młodości Gogola (ich pierworodnego syna), który z czasem dorasta do świadomego przyjęcia indyjskiego imienia i pochodzenia.

Uważam, że Nair powinna podjąć decyzję o realizacji miniserialu, zamiast dopasowania ciekawej pierwotnie opowieści do wymagań kin, co spowodowało znaczne spłycenie tematu. Jeżeli jednak Nair postanowi ponownie podjąć się ekranizacji Imiennika, z prawdziwą niecierpliwością będę czekać premiery.

Katyń
Polska, 2007
Reżyseria: Andrzej Wajda
Występują: Artur Żmijewski, Maja Ostaszewska, Maja Komorowska, Jan Englert, Andrzej Chyra

Moja ocena: 3/6

Wajda wielki reżyserem był, to fakt nie wymagający dyskusji. Ale niestety, obecnie Wajda już wielkim reżyserem nie jest. Nie wiem czy po prostu czasy się zmieniły, a reżyser wcale, czy może jednak On się zmienił, a oczekiwania publiczności wobec Jego filmów pozostały niezmienne.
W każdym razie Katyń jest filmem trudnym w ocenie, właśnie ze względu na nazwisko twórcy. Z jednej strony nie chcę krytykować artysty, z drugiej wiem, że to co widziałam na ekranie było zlepkiem różnych nierównych scen – lepszych, głównie dzięki aktorom (brawo Maja Ostaszewska), pozostałych bardzo słabych, sztucznych z mocnym przesłaniem dydaktycznym.
Za ciekawy można uznać pomysł pokazania tragedii katyńskiej od strony kobiet pozostałych w domach i usiłujących żyć normalnie po tragedii, jednakże nie został on w pełni wykorzystany. Mnogość historii sprawia, że są one spłycone i aż się prosi, aby jedną z tych opowieści przedstawić od początku do końca zamiast kilkunastu urwanych fragmentów.

Jednakże mimo tych uwag Katyń jest pozycją godną uwagi, taką lekcją do odrobienia.

Nauki przedmałżeńskie (License to Wed)
USA, 2007
Reżyseria: Ken Kwapis
Występują: John Krasinski, Mandy Moore, Robin Williams, Eric Christian Olsen, Brian Baumgartner

Moja ocena: 3/6

Komedia z serii lekkich, łatwych i przyjemnych, z rzadka pojawiającymi się dość niesmacznymi momentami.
Para z niezbyt długim stażem postawia się pobrać i przed ślubem muszą jeszcze zaliczyć nauki przedmałżeńskie. Zadanie zdaje się być niezbyt trudne do wykonania, jednakże akurat w ich parafii ksiądz ma osobliwe wyobrażenie o kursie przygotowującym do ślubu, który to kurs naprawdę staje się testem na trwałość związku.
W rolę młodej pary wcielili się John Krasinski i Mandy Moore, aktorzy najmłodszego pokolenia specjalizujący się w romantycznych komediach, natomiast księdzem jest Robin Williams, którego lata świetności już niestety minęły i teraz gra w filmach jak popadnie.
Nauki przedmałżeńskie należy potraktować jako rozrywkę nie najwyższych lotów, w sam raz na wieczór, kiedy w kinie chcemy odnaleźć tylko relaks, nie wnikając w sens tego, co na ekranie.


Trust the Man

USA, 2005
Reżyseria: Bart Freundlich
Występują: David Duchovny, Julianne Moore, Billy Crudup, Maggie Gyllenhaal, Dagmara Dominczyk

Moja ocena: 3/6

Trust the man przedstawia dwie zaprzyjaźnione pary w chwilach przełomowych dla ich związków. Tom i Rebecca są małżeństwem z dwójką dzieci; Tom zajmuje się domem i maluchami, Rebecca jest bardzo znaną i popularną aktorką przygotowującą się do premiery nowego spektaklu. Inaczej wygląda związek Tobey’a i Elaine, którzy mimo 7-letniego stażu nie planują zmieniać stanu cywilnego. Problemy pojawiają się, kiedy zmęczona pracą Rebecca nie chce zaspokajać wybujałych potrzeb swojego męża, a Elaine zaczyna mówić o małżeństwie i dzieciach. W życiu mężczyzn pojawiają się, jak lekarstwo na problemy związków, urocza mama koleżanki synka z przedszkola i poprzednia narzeczona. Czy panowie ulegną pokusom?

Film przedstawia starą prawdę, która głosi, że kobiety są wierne i zawsze kochające, a faceci szukają tylko okazji, aby zakosztować przyjemności poza związkiem. Bardzo mi nie odpowiada taki stereotyp i uproszczone podejście do spraw damsko-męskich. Z tego powodu i film uważam za zupełnie niepotrzebny i w sumie nie wiem, po co i dla kogo nakręcony.

Skala ocen:
6 – wybitny (wiem, że do niego wrócę)
5 – bardzo dobry
4 – dobry
3 – całkowicie przeciętny
2 – oj, źle jest
1 – nie zbliżać się do kina! (gorzej być nie może)