Opinie o filmach, które goszczą w naszych kinach, a z różnych względów powinny być zauważone.

Francuski numer
Polska, 2006
Reżyseria: Robert Wichrowski
Występują: Karolina Gruszka, Maciej Stuhr, Robert Więckiewicz, Jan Frycz, Marcin Dorociński
Moja ocena: 2/6

Nie rozumiem reguł panujących w polskim kinie i ludzi, którzy zatwierdzają do realizacji ostatnie filmy naszej rodzimej kinematografii, takie jak: Tylko mnie kochaj, Ja wam pokażę czy Francuski numer. Nie wiem dlaczego tak złe scenariusze są realizowane, skąd biorą się na nie pieniądze, a jakoś nie ma ich dla debiutantów po szkołach filmowych. Czy naprawdę Wielcy Kina uważają, że publiczność jest tak głupia, że można jej pokazać byle sieczkę, a ona i tak będzie się cieszyć, że w kinie w ogóle po polsku mówią?
Zrozumiała dla mnie byłaby sytuacja, gdyby robiono w roku 2, 3 filmy-sieczkę dla wyciągnięcia kasy z kieszeni kinomana, a za zarobione pieniądze miałyby szansę powstać filmy ambitniejsze – i nie mam tu na myśli od razu filmów dla wąskiego grona widzów o bardzo subtelnych gustach, ale tylko w końcu dobrą, a przede wszystkim zabawną komedię!
Wiem jednak, że to tylko marzenia ściętej głowy, gdyż nikomu tak naprawdę nie zależy na widzach, na ich zadowoleniu, tylko kasa musi się zgadzać, a pan Mariusz Pujszo i jemu podobni ludzie postawią sobie kolejny dom, czy też kupią następny samochód.

Francuski numer, jak wszystko co zrodziło się w głowie pana Mariusza Pujszo, jest kiczem do kwadratu, głupim, nieskładnym, tworem bez pomysłu i bez polotu. Bardzo chętnie dałabym temu filmowi ocenę 1/6, jednak całą sytuację ratuje świetny Jan Frycz, który był jedynym powodem, dla którego wytrzymałam w kinie do końca seansu, a nawet kilkakrotnie się uśmiechnęłam.
Wnioski po „komedii roku” (jak zachwalają plakaty i reklamy)? Polskie kino już nie kuleje, ono leży na OIOMie, a lekarze nie rokują już szans na wyzdrowienie. Smutne to… bardzo smutne.

Jan Paweł II (Pope John Paul II)
Włochy, USA, 2005
Reżyseria: John Kent Harrison
Występują: Jon Voight, Cary Elwes, James Cromwell, Christopher Lee, Ben Gazzara, Wenanty Nosul
Moja ocena: 4/6

Nie jest możliwością zmieszczenie życia tak znamienitej osoby w dwóch godzinach przewidzianych na seans filmowy, dlatego wszyscy twórcy filmów fabularnych przedstawiających życie Papieża niejako z góry skazani są na porażkę.
Widzowie, szczególnie w Polsce, będą się dokładnie przypatrywać i oceniać momenty z życia Papieża, wybrane, a właściwie tylko zasygnalizowane w filmie. Oczywistym jest również fakt, że widzowie polscy będą chcieli zobaczyć jak najwięcej scen związanych z naszym krajem: mszę w Nowej Hucie, kolejne pielgrzymki, walkę z władzą, itp.
Równie ważni, jak przedstawione sceny, są aktorzy wcielający się w postać Papieża. Wiadomo, iż będą oni podwójnie cenzurowani – po raz pierwszy przez reżysera i ekipę filmową, po raz drugi przez bardzo wymagającą publiczność, która nie zadowoli się aktorem niepodobnym fizycznie oraz niepotrafiącym wywołać odpowiednich emocji. Z powyższych powodów film Jan Paweł II uznaję jednocześnie za wielką porażkę, jak i za wielki sukces.

Porażką są fragmenty z życia Karola Wojtyły, wybrane dość chaotycznie, dużo ważniejszych momentów zostało pominiętych. Twórcy także nie silili się na zachowanie ciągłości między scenami, przecinając je „czarnym ekranem”, tak dobrze znanym z seriali telewizyjnych, gdzie jest on wypełniany reklamą – to drażni w filmach kinowych i pozostawia poczucie niechlujstwa. Drugą porażką jest aktor odtwarzający Karola Wojtyłę – od czasów młodości do rozpoczęcia pontyfikatu. Aktor zupełnie niepodobny (gdzie mu do naszego Piotra Adamczyka z filmu Karol – człowiek, który został Papieżem), słaby technicznie; nie potrafił on udźwignąć roli i wypada dość blado i banalnie.

Dlaczego więc wystawiłam filmowi 4/6 („dobry”)?
Największym autem i sukcesem filmu, który nagrodziłabym „6-tką”, jest aktor Jon Voight, wcielający się już w Papieża. Nie chcę już tu wspominać o uderzającym fizycznym podobieństwie Voighta do Papieża, gdyż to jest fakt niezaprzeczalny. Bardziej zachwyciła mnie gra tego aktora. Piotr Adamczyk był za młody, żeby przedstawić cierpienia i śmierć sporo starszego od siebie mężczyzny, natomiast w przypadku Amerykanina widać, że ten czas jest bardzo bliski. Papież w jego wykonaniu jest dokładnie taki, jaki pozostał w mojej pamięci – ciepły, czuły, wyrozumiały dla ludzkich słabości, a jednocześnie bardzo silny fizycznie i przede wszystkim duchowo.
Dla tego aktora warto było obejrzeć nudniejszą część filmu i jeżeli miałabym możliwość wyboru aktorów do min. 30-odcinkowego serialu, w którym dopiero może udałoby się zawrzeć całe życie Wojtyły, proponuję na młodego Karola – Piotra Adamczyka, na Papieża tylko i wyłącznie Jona Voighta!

Wyznania gejszy (Memoirs of a Geisha)
USA, 2005
Reżyseria: Rob Marshall
Występują: Li Gong, Ziyi Zhang, Michelle Yeoh, Ken Watanabe, Koji Yakusho
Moja ocena: 4/6

Adaptacja bestselleru Arthura Guldena pod tym samym tytułem. Opowieść rozpoczyna się ok. 1920 roku, kiedy mała Chiyo zostaje wraz z siostrą sprzedana – Chiyo, jako ładniejsza, ma szansę zostać gejszą, jej siostra trafia do domu publicznego. Po kilku latach sława Chiyo, a właściwie Sayuri sięga dalej niż granice Japonii, jednak jej świetnie zapowiadającą karierę burzy niespodziewanie wojna i najpilniejsza z gejsz staje się jedną z pospolitych kobiet starających się przeżyć.
Film dobrze oddaje klimat książki, który jest bardziej amerykański niż japoński (gdzie zresztą została zakazana jego dystrybucja). Rob Marshall w swoim poprzednim filmie Chicago pokazał, że świetnie sobie radzi z wielkimi produkcjami, które zachwycają stroną wizualną, a trochę mniej przekazem emocjonalnym. Tak samo jest w przypadku Wyznań gejszy – film ogląda się bardzo dobrze, jak ciekawą pocztówkę, czy mini przewodnik z kraju Dalekiego Wschodu, trochę intrygującą, jednak podaną w formie fast fooda smacznego dla każdego. Nie jest to jednak zarzut wobec filmu, książka również była napisana w tym samym duchu ciekawostki dla spragnionych Orientu Europejczyków i Amerykanów, tak więc adaptacja wyszła bezbłędnie.

Prognoza na życie (The Weather Man)
USA, 2005
Reżyseria: Gore Verbinski
Występują: Nicolas Cage, Michael Caine, Hope Davis, Gemmenne de la Pena, Nicholas Hoult
Moja ocena: 4/6

Nicolas Cage jest dla mnie niezrozumiałym fenomenem – jest to jeden z gorszych aktorów jakich znam, który z uporem obsadzany jest w filmach bardzo dobrych reżyserów, dzięki czemu gra naprzemiennie w bardzo dobrych i bardzo złych produkcjach.

Prognoza na życie należy do tej pierwszej grupy filmów i choć Cage jest tak samo bezbarwny i ślamazarny jak zawsze, niesamowicie pasuje do roli normalnego faceta na rozdrożu życia: stara się o wymarzoną pracę, była żona, do której miał nadzieję wrócić, planuje następne małżeństwo, córka jest wyzywana w szkole, syn trafia na pedofila, a ojciec właśnie dowiaduje się, że zostały mu 3 miesiące życia. Jakby tego było mało, David Spritz jako „pan od prognozy pogody” jest zaczepiany na ulicy przez niezadowolonych z jego przepowiedni ludzi i obrzucany starym jedzeniem.
Pogodzenie z problemami wymaga całkowitej przemiany Davida-clowna, Davida-syna znanego pisarza, Davida-nikogo w Davida-mężczyznę, który nie jest prowadzony i podrzucany przez fale życia, ale sam wyznacza jego kurs i płynie pomimo przeciwnych wiatrów.

Casanova
USA, 2005
Reżyseria: Lasse Hallström
Wystepują: Heath Ledger, Sienna Miller, Jeremy Irons, Oliver Platt,Lena Olin
Moja ocena: 2/6

Stanowczo nie zgadzam się, aby Lasse Hallströmowi (Kroniki Portowe, Co gryzie Gilberta Grape’a?) zlecano reżyserię wysokobudżetowych filmów.
Reżyser ten zachwycał mnie zawsze subtelnością, delikatnym poczuciem humoru, sympatią, z jaką odnosił się do swoich bohaterów, a także niespiesznym, lekko patrzącym z góry i z wielką pobłażliwością stylem jego filmów.

Casanova jest jednym wielkim zaprzeczeniem charakteru Lasse Hallströma. Film stara się być zabawny i dramatyczny, odrobinę erotyczny i stanowczo pruderyjny. Przy tym całym miszmaszu gatunków gubią się aktorzy, dialogi, sens. Powstaje jakieś niestrawne danie, które mogłabym wybaczyć każdemu, ale nie temu reżyserowi.

Premiery kwietniowe:

V jak Vendetta (V for Vendetta)
Premiera: 7.4.2006
USA, 2005
Reżyseria: James McTeigue
Występują: Hugo Weaving, Natalie Portman, Sinéad Cusack, Stephen Fry, Rupert Graves

Bracia Wachowscy, po sukcesie pierwszej części Matrixa i wyeksploatowaniu świetnie zapowiadającego się tematu w kolejnych częściach: Reaktywacji i Rewolucji, a także w kilku częściach Animatrixa zmieniają temat swoich działań i powierzają swój scenariusz początkującemu reżyserowi – Jamesowi McTeigue.

Opowieść V jak Vendetta (adaptacja komiksu Alana Moore’a) rozgrywa się w totalitarnej Wielkiej Brytanii, która jest terroryzowana przez kilku ludzi stojących u władzy. Porządek i pokój może zaprowadzić jedynie tajemniczy V, skrywający twarz pod porcelanową maską.
Znając Matrixa i miłość panów Wachowskich do pięknej i dopracowanej sfery wizualnej możemy być pewni, że plastycznie filmowi nie będzie można nic zarzucić, gorzej będzie z logiką, a już najgorzej, jeżeli film okaże się sukcesem i zostaniemy zasypani kolejnymi częściami: reaktyVacja, reVolucja, itp.

Wszyscy jesteśmy Chrystusami
Premiera: 21.4.2006
Polska, 2005
Reżyseria: Marek Koterski
Występują: Marek Kondrat, Andrzej Chyra, Janina Traczykówna, Michał Koterski, Katarzyna Figura

Marek Koterski od ponad dwudziestu lat przygląda się życiu Adasia Miauczyńskiego, inteligenta, który nie potrafi odnaleźć swojego miejsca w otaczającej go rzeczywistości.
W każdym filmie pokazane są inne problemy Adasia, zmaganie się z koszmarami dzieciństwa (Dom wariatów), obłędem spowodowanym rutyną codziennego życia (Życie wewnętrzne), pracą filmowca (Nic śmiesznego), pierwszą, wielką miłością (Ajlawju).
Ostatnie spotkanie z neurotycznym bohaterem – Dzień świra – było największym hitem kinowym w dorobku reżysera. Wszystkie filmy Koterskiego cechuje wnikliwa obserwacja życia szarych obywateli, absurdów i śmieszności.

W filmie Wszyscy jesteśmy Chrystusami powraca Adaś, znów starszy o kilka lat i parę worków doświadczeń. Powtarzając błędy ojca, który był alkoholikiem, zmaga się z nałogiem i własnym sumieniem, które bez ustanku wypomina, że w młodości Adaś obiecywał sobie, iż jego syn nie będzie musiał wstydzić się picia rodzica.

Wszystko gra (Match Point)
Premiera: 7.4.2006
USA, Wielka Brytania, 2005
Reżyseria: Woody Allen
Występują: Jonathan Rhys-Meyers, Scarlett Johansson, Emily Mortimer, Brian Cox, James Nesbitt

Najnowszy film Woody Allena, który już nie skupia się na sobie, a także nie ma ochoty już na granie. Bohaterem Wszystko gra jest Chris Wilton – instruktor tenisa, pragnący zdobyć fortunę w lekki, łatwy i przyjemny sposób, czyli poprzez ślub z córką bogatego przedsiębiorcy. Wszystko układa się dobrze, dopóki Chris nie spotyka Noli i nie zakochuje się w niej na zabój.

Tarnation
Premiera: 7.4.2006
USA, 2003
Reżyseria: Jonathan Caouette
Występują: Renee Leblanc, Jonathan Caouette, Adolph Davis, Rosemary Davis, David Sanin Paz

Film dokumentalny, który przed oficjalną premierą w Polsce zachwycił publiczność i zdobył Grand Prix na festiwalu „Era Nowe Horyzonty”, odbywającego się rokrocznie w Cieszynie. Niskobudżetowa (nakręcony za 218 dolarów) produkcja przedstawia prawdziwe życie rodziny reżysera, w którym główną rolę odgrywa choroba psychiczna jego matki.

Ten rodzaj terapii rodzinnej był już wykorzystywany w polskim kinie – w 1999 roku został pokazany szerokiej publiczności film Takiego pięknego syna urodziłam Marcina Koszałki.


Skala ocen:

6 – wybitny (wiem, że do niego wrócę)
5 – bardzo dobry
4 – dobry
3 – całkowicie przeciętny
2 – oj, źle jest
1 – nie zbliżać się do kina! (gorzej być nie może)