wb_perpin_tyorke_02.jpg
Być może jest tak, że każdy człowiek ma swoją muzykę. Taką, którą – przy odrobinie szczęścia – w trakcie swojego życia gdzieś napotyka i która oddaje jego jestestwo. Czy zatem, jeśli tak rzeczywiście jest, można się dziwić, że niektóre osobistości muzyczne trzymają się uparcie kilku akordów bądź fraz muzycznych powtarzając je do znudzenia? Thom Yorke nagrał swoją solową płytę bazując na patentach wyeksploatowanych, zdawałoby się, do cna przez płyty Kid A oraz Amnesiac jego macierzystej grupy Radiohead. A jednak, choć mamy do czynienia z powtarzaniem, to jednak trudno mówić o znudzeniu.

Na płytę the eraser składa się dziewięć piosenek i każda wydaje się znajoma. Gdzieś w analyse pobrzmiewa echo you and whose army, zaś the clock mógłby być młodszym bratem knives out. To jednak żaden zarzut. W każdym utworze z płyty słychać, że jest to projekt solowy, nie zaś dzieło całego zespołu. Aranżacje piosenek są bardzo oszczędne, w utworach pojawiają się głównie elektroniczne „przeszkadzajki” oraz, w kilku utworach, pianino. Dzięki temu album ten sprawia wrażenie nagranego niemal a cappella. Głos Thoma znajduje się na pierwszym planie, wszystkie instrumenty grają role drugoplanowe. I to właśnie ten klimat, budowany w dużej mierze przez sam głos, nie pozwala stoczyć się utworom do roli naśladowców wcześniej nagranych piosenek.
Album jest bardzo spójny, nie ma żadnych piosenek, które jawnie odstawałyby od reszty nagrań, choć trzeba przyznać, że najciekawiej robi się wówczas, gdy Thom zdecyduje się jednak swoje piosenki śpiewać, nie mruczeć. Tak więc najciekawszą – a zarazem najszybszą – piosenką na płycie jest and it rained all night.

wb_perpin_tyorke_01.jpg   I jeszcze tylko słowo o walorach wizualnych przedsięwzięcia. Płyta zapakowana jest w kartonowe pudełko, które rozkłada się harmonijkowo w jedną długą na 60 centymetrów historię obrazkową, przedstawiającą mężczyznę gestem ręki wysyłającego niszczącą falę wody. Woda ta zatapia miasta, fabryki; grzebie pod falami mieszkania i kamienice. Ci, którym nieobce są teledyski Radiohead, być może skojarzą to z obrazem towarzyszącym piosence pyramid song. Być może the eraser to po prostu kolejna odsłona marzenia, by wszystko zatopić i zetrzeć.
Jakkolwiek odczytamy metaforyczną opowieść z okładki, the eraser pozostanie bardzo przyzwoitą płytą, pozwalającą choć na chwilę wyizolować się z codzienności.

 

Thom Yorke
the eraser

tracklista:
1. the eraser
2. analyse
3. the clock
4. black swan
5. skip divided
6. atoms for peace
7. and it rained all night
8. harrowdown hill
9. cymbal rush