J.R.R. Tolkien
Dzieci Húrina
The Children of Hurin
wyd. Amber, maj 2007
tłum. Agnieszka Sylwanowicz

Dawno temu zdarzyło się, że jeden śmiertelnik – Beren, syn Barahira – opuścił siedzibę Mandosa i podążył do Śródziemia. Nie wolno mu było jednak wyrzec słowa na tym świecie. John Ronald Reuel Tolkien, choć nie żyje od 34 lat, ma nieco lepiej – może przynajmniej pisać. Właśnie wydał nową książkę.

Mówienie o nowej książce to oczywiście „semantyczne nadużycie”. Nad zapiskami Tolkiena seniora zasiedli jego syn i wnuk, by wspólnie poskładać w jedną książkę to, co antenat pozostawił w rozsypce. „Nadużyciem semantycznym” jest także mówienie o „nowości”, bo sama opowieść, w wersji skróconej, została już przedstawiona w Silmarillionie. Obecnie przedłożona zostaje w zmienionej nieco i rozszerzonej bardzo formie. Co cieszy. Bo choć nowa książka swoje kosztuje, to jednak opowieść o dzieciach Húrina – o nich bowiem mowa – jest jak na Tolkiena opowieścią nieco nietypową i z całą pewnością zasługuje na osobne opracowanie.

Problem dobra i zła w opowieściach Tolkiena, a mam tu na myśli przede wszystkim opowieści silmarillionowe, rzadko kiedy pozostawiają czytelnika w niepewności co do aksjologicznej wartości przedstawionych czynów. Kiedy Fëanor wykuwa Silmarile, widzimy, że to jest dobre. Kiedy ogarnięty pychą odmawia wydania ich Valarom – widzimy, że jest to złe. Kiedy Aule tworzy krasnoludy, wiemy, że choć robi coś zakazanego, to w gruncie rzeczy wszystko musi się ułożyć dobrze – bo jest to dobre.

Opowieść o Túrinie-zabójcy Glaurunga jest inna. Sam bohater jest niejednoznaczny. Pochodzi z możnego rodu i w swoich dłoniach trzyma nitki ludzkich i elfickich żywotów. Tolkien nie daje jednoznacznej odpowiedzi, czy perypetie, które będą udziałem Túrina i jego bliskich, zostały przez niego samego wykute, czy też kierował nim duch potężniejszy i bardziej okrutny. W gruncie rzeczy to pytanie transcendentalne – zredukowane tu do jednej postaci – czy dusza Túrina jest wolna? A jeśli tak, to w jakim stopniu? Czy pognębiwszy Húrina i przekląwszy jego ród, Morgoth Bauglir zdeterminował los jego dzieci?
Z całą pewnością jest to postać tragiczna, koniec końców nawet wygrywając – ostatecznie przegrywa. Dokonuje czynów wielkich, ale dokonuje także czynów strasznych. Jest odważny, ale bywa głupi i zadufany w sobie. W końcu nad głową Túrina zawisa zbyt wiele – zbyt wielu ludzi i elfów przez niego zginęło, zbyt dużo niezniszczalnych wieżyc legło w gruzach.
I jest jeszcze Nienor-Niniel. Postać nie mniej tragiczna od swojego brata, zaczarowana przez smoka, zagubiona i odnaleziona poniewczasie, przeklęta potężnym zaklęciem Morgotha – w jej przypadku nie mamy żadnych wątpliwości. To postać, która musi przegrać.

Smutna to opowieść o wadzeniu się z życiem i losem. O dokonywaniu wyborów oraz – co dużo trudniejsze – o radzeniu sobie ze skutkami tychże. I wcale opowieści nie przeszkadza, że tak świat, jak i postaci są fikcyjne. Jak słusznie zauważył Borges w swoich rozważaniach, to właśnie bohaterowie literaccy są prawdziwi – nie mają bowiem innego życia niż napisane. Pod pewnymi względami są bardziej prawdziwi niż opisani bohaterowie „dokumentalni”.

Słowniczek:

Húrin – ojciec Túrina i Nienor
Túrin – zwany Turambarem; syn Húrina i Morweny; brat Nienor; zabójca Glaurunga
Nienor – zwana Níniel; córka Húrina i Morweny; siostra Túrina
Glaurung – zwany Gadem Morgotha; ojciec smoków
Morgoth – Czarny Nieprzyjaciel Świata; zwany Bauglirem; dawny Valar
Valarowie – istoty boskie, uczestniczące w stworzeniu Ardy-Świata
Fëanor i Silmarile – Fëanor był elfickim rzemieślnikiem, najznamienitszym spośród żywych istot; stworzone przez niego Silmarile zawierały światło sprzed powstania słońca i księżyca
Beren – człowiek; mąż elfki Luthien; razem z nią wydobył Silmaril z korony Morgotha
Siedziba Mandosa – zamek zmarłych