Alessandro Baricco
Ocean Morze
Oceano mare
Czytelnik, 2001
Tłumaczenie: Halina Kralowa

 

Opowiedzieć morze?

Powieść Baricco to próba uchwycenia słowa, które potrafiłoby oddać istotę morza. Jest to zadanie równie karkołomne, jak to, przed jakim stają czytelnicy tej książki – odnalezienia słowa, dzięki któremu powieść stanie przed nimi otworem. Baricco prowadzi nas poprzez zawiłości życiorysów swoich enigmatycznych bohaterów, starannie odmalowując, fala po fali, sztormy jakie ich nawiedzają. Hotel Almayer, oniryczny nadmorski kurort, prowadzony przez czwórkę niezwykłych dzieci, staje się dla jego mieszkańców miejscem ostatecznym. To właśnie fizyczna i mentalna bliskość morza staje się katalizatorem zmian, które doprowadzają do oczyszczającej katastrofy. Powieść Baricco staje się próbą wypłukania wszelkich naleciałości i całkowitego obnażenia. Pod wpływem morskich fal odsłaniają się najczystsze warstwy miłości, pożądania, nienawiści i okrucieństwa.

Baricco jest pisarzem, który nie boi się słów ogromnych, słów totalnych. Już na pierwszej stronie słowo „p r a w d a” wyznacza kierunek w jakim podąży narrator. Ale prawda pisarza jest nieporównywalna z prawdą morza. Dlatego, według narratora, istnieją trzy typy ludzi: ci, którzy żyją na wprost morza, ci, którzy wypuszczają się na morze i ci, którzy umieją wrócić z morza żywi. Bohaterowie powieści są tego wyrazistym przykładem. Plasson, malarz, który postanowił namalować morze, zdaje się rozumieć jego nieprzystępność i jednocześnie kuszącą intymność. Dlatego jego obrazy są doskonale białe. Ta czystość pozwala ukryć w sobie zarówno morze Elisewin, które przynosi jej nowe życie, jak i morze Adamsa, które wyzwala bestialstwo.

Być może najlepszą recenzją powieści Baricco byłaby, idąc śladami Plassona, czysta kartka białego papieru, idealne tło dla słowa, które wyrazi morze. To słowo właśnie da nam ów cień przewagi na bezkresem. Bo my, bez krzyży, bez starców, bez czarów, musimy mieć na nie jakąś broń, cokolwiek, by nie umierać w milczeniu i tyle.