O świcie w Rivendell
The Tolkien Ensemble & Christopher Lee
At Dawn in Rivendell. Selected Songs and Poems From “The Lord of the Rings” by J.R.R. Tolkien
© 2002 L.A.G. Records

 

Trzy pierścienie dla królów elfów pod otwartym niebem,
Siedem dla władców krasnali w ich kamiennych pałacach,
Dziewięć dla śmiertelników, ludzi śmierci podległych,
Jeden dla Władcy Ciemności na czarnym tronie
W krainie Mordor, gdzie zaległy cienie,
Jeden, by wszystkimi rządzić, Jeden, by wszystkie odnaleźć,
Jeden, by wszystkie zgromadzić i w ciemności związać
W krainie Mordor, gdzie zaległy cienie.*

Tak właśnie rozpoczyna się album duńskiej formacji The Tolkien Ensemble, zatytułowany At Dawn in Rivendell (O świcie w Rivendell), który swoją premierę miał równo dwa lata temu 23 grudnia 2002 roku. Trzeci w kolejności, jest jak na razie ostatnim dokonaniem grupy, założonej przez gitarzystę i kompozytora Caspara Reiffa, której celem była pierwsza kompletna interpretacja muzyczna siedemdziesięciu wierszy z powieści J.R.R. Tolkiena Władca Pierścieni.

Trudno o lepszy moment na prezentację tej płyty niż właśnie teraz, gdy wyprawa Drużyny Pierścienia dobiegła końca – 10 grudnia pojawiła się wreszcie długo oczekiwana rozszerzona wersja Powrotu Króla, wieńczącego epokowe dzieło Petera Jacksona. Przy okazji tego wydarzenia warto wspomnieć o Władcy Pierścieni w kontekście tolkienowskich inspiracji w muzyce, jako że związki trylogii z tą ostatnią zaczęły się na długo przed tym, nim Władcą zainteresowało się kino, a owoce owego mariażu dwóch sztuk – literatury i muzyki – są nie mniej imponujące.

Twórczość Tolkiena była natchnieniem dla całej rzeszy artystów, poczynając od The Road Goes Ever On. Song Cycle autorstwa Donalda Swanna z 1967 roku, poprzez liczne przedsięwzięcia muzyków klasycznych, folkowych i rockowych, między którymi były tak udane płyty jak Sagan Om Ringen Bo Hanssona (1970) czy szwedzkiej grupy Isildur’s Bane (1988), Bilbo Pära Lindha i Björna Johanssona (1996), Nightfall In Middle-Earth niemieckiego Blind Guardian (1998) czy Visions 2001: Music Inspired By „The Lord of the Rings” austriackiego twórcy Heinza Strobla, nagrywającego pod pseudonimem Gandalf.

At Dawn in Rivendell jest jednym z najciekawszych tego typu dokonań w ostatnich latach. Krążek ten, choć kontynuuje styl poprzednich albumów, An Evening in Rivendell (Wieczór, 1997) i A Night in Rivendell (Noc, 2000), jest zupełnie niezwykły. Tym razem bowiem do podstawowego składu The Tolkien Ensemble, złożonego w większości z absolwentów Królewskiej Duńskiej Akademii Muzycznej w Kopenhadze, wspieranego przez solistów, chór i orkiestrę smyczkową, dołączyła prawdziwa gwiazda – brytyjski aktor Christopher Lee, który pojawił się niedawno w roli czarodzieja Sarumana w ekranizacji Petera Jacksona.

To właśnie jego głęboki, basowy głos słyszymy w otwierających płytę złowróżbnych wersach o wykuciu Pierścieni Władzy, jak i w pozostałych partiach narracyjnych i recytatywach, które stanowią nowość w porównaniu z poprzednimi zbiorami pieśni. We wszystkich odsłonach talent Christophera Lee lśni jednakowym blaskiem, także, co jest ogromną niespodzianką, w partiach śpiewanych. Radzi sobie on doskonale w roli Drzewca, wykonując dudniącym głosem balladę o Fangornie, czy też recytując spis wszystkich żywych stworzeń przy akompaniamencie gitary Caspara Reiffa, skrzypiec i akordeonu, których skoczne interludia kontrastują z powolnymi strofami. Najbardziej jednak przejmujące w jego interpretacji jest proroctwo wieszcza Malbetha o Ścieżce Umarłych, gdzie posępne i przeciągłe frazy smyczków załamują się i narastają, torując drogę wróżbie swoją majestatyczną, jękliwą dysharmonią.

Zapytany w jednym z wywiadów o inspiracje muzyczne Świtu w Rivendell, Reiff wymienia jednym tchem brytyjskich klasyków: Edwarda Elgara, Benjamina Brittena, Ralpha Vaughana Williamsa i Geralda Finzi, a także ludową muzykę Irlandii, Wielkiej Brytanii i krajów nordyckich. Wpływ tej tradycji jest zauważalny w ogromnie zróżnicowanym, a zarazem niezwykle spójnym materiale. Liryczne ballady, pieśni dworskie i podniosłe hymny o charakterze operowym przeplatają się tutaj z pełnymi werwy ludowymi przyśpiewkami Toma Bombadila i Hobbitów. Te ostatnie będą gratką dla wszystkich, którym zabrakło podobnych klimatów na ścieżce dźwiękowej Howarda Shore’a. Brytyjczyk Peter Hall, współtwórca kompozycji na płycie, w duecie z Tomem McEwanem wykonują ze swadą radosne partie niziołków, czy to w pełnej temperamentu pochwale kąpieli („The Bath Song”) czy picia („A Drinking Song”), w której beztroski kanon Ho, ho, ho powraca kilkakrotnie przy dźwiękach akordeonu, mandoliny i kontrabasu, a także ‘efektów specjalnych’ w postaci przytupów, gwizdania i poklaskiwania w tle.

Optymizm i lekkość tych utworów stanowią przeciwwagę dla takich kompozycji, jak przepełniona nostalgią „Pieśń o Gondorze” Aragorna, czy „Pieśń Eomera”, w której melancholijny baryton Mortena Ernsta Lassena słowami młodego Eorlinga rzuca wyzwanie niebezpieczeństwu w bitwie na Polach Pelennoru.

Najpiękniejszą jednak z tej serii jest intonowana przez Legolasa tęskna pieśń elfów o zielonych łąkach Lebenninu.

Srebrem płyną rzeki od Kelos do Erui
Przez zielone łąki Lebenninu!
Bujna rośnie trawa, na wietrze od Morza
Lilie się kołyszą.
Dzwonią złote dzwonki, mallos i alfirin,
Na wietrze od Morza.

Jasny tenor Kurta Ravna niesie się miękko na tle rzewnej partii oboju, brzęku trącanych delikatnie strun gitary i zawodzenia skrzypiec, które przywodzą na myśl zarówno dźwięk złotych dzwonków, jak i szum morskiej bryzy, o których wspomina tekst wiersza. To także Ravn wykonuje z wdziękiem dworskiego minstrela opowieść o Nimrodel, w której pobrzmiewają echa muzyki renesansowej, a na lutni po mistrzowsku przygrywa Kristian Buhl Mortensen.

Płytę zamyka prawie ośmiominutowy „Hymn Elfów do Elbereth Gilthoniel”. Nieziemsko piękny i czysty jak kryształ mezzosopran Signe Asmussen w roli Galadrieli zaczyna samotnie przy dźwiękach irlandzkiej harfy i sekcji smyczkowej, by po około dwóch minutach połączyć się z głosami chórzystów z The Copenhagen Chamber Choir Camerata we wspólnej pieśni do Królowej Valarów. Ta z kolei łagodnie przechodzi w „Ostatnią piosenkę o drodze”, nawiązującą tematycznie do kompozycji o tym samym tytule otwierającej pierwszy album zespołu, Wieczór w Rivendell, niejako podsumowując w ten sposób ich dotychczasowy dorobek.

    At Dawn in Rivendell to także uczta wizualna. Obszerna wkładka zawiera nie tylko zdjęcia i informacje na temat historii i składu The Tolkien Ensemble, ale także teksty wszystkich wierszy wykorzystanych na płycie. Dodatkową atrakcją są zamieszczone w książeczce ilustracje do duńskiego wydania Władcy Pierścieni autorstwa Jej Wysokości Królowej Małgorzaty II z Danii, o których wypowiadał się z uznaniem sam Tolkien.

Album ten, wraz z dwoma poprzednimi zbiorami pieśni, stanowi moim zdaniem najbliższą duchowi Tolkiena interpretację poezji Śródziemia. Caspar Reiff i przyjaciele otwierają przed słuchaczem wrota baśniowej krainy pełnej elfickiej magii, pradawnych wierzeń, heroicznej poezji i ludowego żywiołu, a wszystko to za pomocą kompozycji najwyższej próby. To płyta, która powinna przypaść do gustu wszystkim wielbicielom Władcy Pierścieni. Kto raz przestąpi próg Ostatniego Przyjaznego Domu i pozwoli się oczarować śpiewom wieczorem, nocą i o poranku, będzie tam odtąd częstym gościem.

At Dawn in Rivendell
Verse of the Rings, Song of Gondor, A Walking Song, Warning of Winter, Malbeth the Seer’s Words, A Drinking Song, The Long List of the Ents, Eomer’s Song, Boromir’s Riddle, The Bath Song, Song of Lebennin, Gndalf’s Riddle of the Ents, Ho! Tom Bombadil, The Riddle of Strider, Song of Nimrodel, Treebeard’s Song, Farewell Song of Merry and Pippin, Athelas, A Walking Song (II), Elven Hymn to Elbereth Gilthoniel (III)

* wszystkie cytaty tekstów wierszy w tłumaczeniu Marii Skibniewskiej.

 

Wszystkim zainteresowanym dokładnym spisem muzyki inspirowanej twórczością J.R.R. Tolkiena polecam stronę: http://www.tolkien-music.com