Millennium 
TV 1996-1999
Wyst. Lance Henriksen, Megan Gallagher, Terry O’Quinn, Klea Scott, Kristen Cloke

W miejscu, w którym Z Archiwum X zatrzymało się, jeśli chodzi o podążanie za trzepotem straszliwego ludzkiego serca (za E. A. Poe) i ruszyło dziarsko w stronę ufolandii, znajduje się kolejne serialowe dziecko twórcy Archiwum X, Chrisa Cartera – Millennium.

Aby dobrze zdać sobie sprawę, czym jest Millennium, proszę wyobrazić sobie serial, w którym niemalże każdy odcinek jest 45 minutową esencją filmu Siedem Davida Finchera, i to niemalże w każdym aspekcie – tematyki, bohaterów, nastroju, poruszającej oprawy muzycznej i mistrzowskiej gry światła (a właściwie jego braku). Mamy więc byłego agenta FBI, Franka Blacka (granego przez Lance’a Henriksena, aktora obdarzonego głosem, który rani serce oraz twarzą zaoraną sugestywnymi bruzdami), który posiada pewne paranormalne zdolności, pozwalające mu wczuwać się w psychikę zbrodniarzy.

   Przez trzy sezony Black tropi psychopatów i niebezpiecznych dewiantów w takt zbliżającej się apokalipsy. Kiedy podejmuje współpracę z tajemniczą i groźną organizacją Millennium, okazuje się, że siły ciemności zagrażają nie tylko samemu Frankowi, ale również jego rodzinie, która staje się zakładnikiem potwornej w swej istocie pracy Blacka. Ta dwutorowość serialu – śledztwa przemieszane z wątkiem związanym z grupą Millennium, która przygotowuje się na nadchodzący Armagedon – okazała się kluczem do początkowego sukcesu filmu.

Millennium, reklamowane sloganem „nie chcemy cię przestraszyć, chcemy cię przerazić”, podjęło się rozwinięcia mrocznych i ciężkostrawnych wątków w pełnokrwisty serial telewizyjny. Serial Cartera pokazuje seryjnych mordercow, sekretne stowarzyszenia, teorie spiskowe oraz samotnego szeryfa, a więc tematykę obecnie niezwykle chodliwą (jest to też przykład pecha, jaki prześladuje Millennium – dzisiaj zapewne serial ten biłby rekordy popularności). Mistrzowsko budowana atmosfera ciągłego zagrożenia, aura zbliżającego się końca i zręczne splatanie wątku kryminalnego ze stopniowo dominującym elementem apokaliptycznym, zapewniły Millennium widownię od 18 lat wzwyż oraz status obrazu kultowego. Dwie pierwsze serie serialu zdobyły uznanie krytyki i widzów, natomiast sezon trzeci okazał się niewypałem (bo co można dokręcić po domniemanej apokalipsie, która ma miejsce pod koniec drugiej serii), a Millennium zakończyło swój serialowy żywot.

Jako dzieło filmowe Millennium przełamało schematy serialowych konwencji w sposobie pokazywania na ekranie przemocy. Sterylny niekiedy strach Z Archiwum X, tutaj szybko się brudzi i paskudzi psychikę widza, prowokując zarówno wizualnym aspektem pokazywanych zbrodni, jak i niepokojącymi elementami apokaliptycznymi, świetnie ilustrując rozpaczliwy i w gruncie rzeczy absurdalny racjonalizm Franka, który przegrywa w krainie po drugiej stronie (pękniętego) lustra. Paradoksalnie jednak twórcy Millennium estetyzują przemoc, wpisując ją w ramy boju Dobra ze Złem, dając tym samym szanse widzowi na wydobycie jakiegoś duchowego sensu z beznadziejnej walki Franka z lawiną przemocy. Jako całość Millennium jest mocnym hołdem złożonym naszym wyobrażeniom dotyczącym zarówno apokalipsy jak i tego, do czego może być zdolny serial telewizyjny. Dla smakoszy strachu i wątpliwości eschatologicznych.