J.M. Coetzee
W sercu kraju
Tłum. Magdalena Konikowska
Wydawnictwo Znak 2004

„Jestem czarną wdową w żałobie po swoich niespełnieniach” oznajmia czytelnikom Magda, główna bohaterka i narratorka powieści Coetzee’ego „W sercu kraju”. Ten rozpisany na blisko 200 stron wewnętrzny monolog córki białego posiadacza ziemskiego w Afryce staje się literacką wiwisekcją emocji Magdy i gorączkowym opisem rozpadu jej świata.

Magda pozornie nie ma tajemnic przed czytelnikiem. Podsuwa mu opis swojego życia wypełnionego frustracją, tęsknotą i narastającym okrucieństwem. Brzydka, niekochana, odrzucona przez ojca, pogardzana przez parę służących, Annę i Hendrika, Magda przemienia się, jak sama to przyznaje, w wiedźmę, która wycofuje się ze świata ludzi wgłąb samej siebie, skąd nie ma ucieczki.
A jednak otwartość, z jaką Magda zwierza się czytelnikom ze swojej nienawiści i samotności, nie jest równoznaczna z prawdą. Każde zdarzenie z jej życia podlega wielokrotnej, wielowarstwowej interpretacji i dlatego zatraca swój pierwotny kształt i sens. Co więcej, zasada niejednoznaczności dotyczy tak zdarzeń realnych, jak i fikcyjnych. Sceny zabójstw i gwałtów mieszają się z opisami aktów miłosnych i zachwytów nad dziką przyrodą. Żaden element nie jest przekonujący na tyle, by uwierzyć, że wydarzył się naprawdę, a nie został stworzony w nieujarzmionej wyobraźni narratorki. W umyśle Magdy i w jej przesiąkniętych rozpaczą słowach granica pomiędzy rzeczywistością a fantazją zaciera się, a czytelnik zostaje zmuszony do odszyfrowywania okruchów prawdy w posępnej baśni lub też wyłapywania kłamstw w histerycznym monologu – w zależności od tego, w jakim stopniu zaufał narratorce.

Nic w tej powieści nie jest oczywiste prócz kilku elementów, które nie zmieniają się w opisach Magdy. Afrykański step, życie na farmie, proste codzienne czynności wydają się jednymi fragmentami rzeczywistości, które nie podlegają literackiemu przekształcaniu przez bohaterkę. Cała reszta jest gęstym, zawiłym splotem fikcji z bolesną prawdą o kobiecie osuwającej się w szaleństwo.
A może jednak jest jeszcze inaczej? Może Coetzee daje prztyczka w nos tym czytelnikom, którzy w każdej powieści doszukują się odwzorowania rzeczywistości? Oto fikcyjna Magda żyjąca w świecie swojej wyobraźni snuje własną historię i kusi, aby uwierzyć w kłamstwo, które przebrane w pozór prawdy, nabiera cech łamigłówki. A czytelnik pozostaje bezradny.

Czy jednak można mieć pretensje do Magdy, że odważyła się odrzucić klarowność i brutalną jednoznaczność na rzecz wielowarstwowej legendy, jaką sama o sobie stworzyła? „Oto co mi przypadło w udziale: być poetką wnętrza, badaczem natury kamieni, uczuć mrówek, świadomości myślących części mózgu” oznajmia nam w pewnym momencie bohaterka „W sercu kraju”.
Magda jest więc poetką, a zarzucić poecie kłamstwo znaczy tyle, co nie pojąć sensu tego długiego, przejmującego wiersza, jakim w rzeczywistości jest powieść Coetzee’ego.