ČECHOMOR & Jaz Coleman
Proměny
© 2001 Venkow Records a.s. A Universal Music Company

 

W ich muzyce odnalazłem piękno i subtelny humor, kontury czeskiej wsi i naturę jej mieszkańców.
(Jaz Coleman o Čechomorze)*

Album Promeny (Przemiany) przywodzi na myśl krainę za siedmioma górami i siedmioma rzekami, do której droga wiedzie przez pełne chochlików leśne ostępy, przez pokryte rosą łąki, zdradliwe gołoborza, w głąb cienistych dolin, nad którymi wznoszą się warowne zamki i brzegami jezior, gdzie pośród sitowia rusałki zaplatają bursztynowe warkocze.

Podobnych skojarzeń nie sposób uniknąć, ponieważ Przemiany to muzyka równie magiczna, niesamowita i pełna ludowej mądrości, co baśnie zasłyszane w dzieciństwie. Jednak prawdziwa magia Przemian to ta zaklęta i wypełniająca się wciąż od nowa w świecie ludzkiej codzienności. To ciepło domowego ogniska, zapach chleba i miodu, złote łany aż po horyzont i powiew wiatru znad Dunaju. To także świat gorzkich łez, ubóstwa i znoju, przedwczesnych śmierci i nieszczęśliwej miłości.
W tym właśnie tkwi piękno i siła muzyki Čechomora – jest ona afirmacją prostej egzystencji, gdzie szczęście i radość przeplatają się ze smutkiem i rozpaczą.**

Nie doszłoby do powstania Przemian, gdyby nie spotkanie morawskiej formacji Čechomor z Jazem Colemanem, byłym wokalistą i klawiszowcem zespołu Killing Joke, który nie tylko zaaranżował utwory Čechomora na orkiestrę, ale wystąpił także w roli dyrygenta Kolegium Czeskich Filharmoników towarzyszącego zespołowi podczas nagrania. Efektem tej współpracy jest zbiór szesnastu tradycyjnych pieśni, w których folkowe instrumentarium wzbogacone zostało o brzmienia symfoniczne, rockowe i elektroniczne.

Już dawno nie zdarzyło mi się słuchać muzyki, która z taką mocą i w tak obezwładniający sposób porusza najczulsze struny naszej wrażliwości, istniejąc zupełnie niezależnie od tekstu i czyniąc przekaz słowny prawie zbędnym. Choć większość utworów wykonywana jest po czesku, to właśnie muzyka spełnia w nich funkcję języka i jako taka jest medium uniwersalnym. Każda słowiańska dusza – i nie tylko słowiańska – odnajdzie się w świecie Przemian, bo czego nie odczyta rozum, to podpowie serce.

Instynktownie więc pojmujemy zmaganie kochanków miotających się wśród niechęci i pożądania w tytułowym utworze na płycie; tak samo, jak szczerze opłakujemy biednego Janka zabitego zamiast jelenia i rozpacz zakochanej Aniczki, której serce pękło na jego grobie.
Słysząc pieśń „Svatba” oczyma wyobraźni widzimy sceny z ludowej zabawy, spienione piwo w glinianych kuflach wjeżdżające na weselne stoły, ale i tragedię panny młodej zabitej w noc poślubną.
Obrazy i dźwięki wiejskiego życia znajdują odwzorowanie w rytmie i melodyce poszczególnych utworów. Tak więc na przykład skarga na śmierć Janka z pieśni „Mezi Horami’, akcentowana regularnie partiami bębnów, odbija się niczym echo o zbocza gór. Z kolei w utworze „Vyšly ryby” wyczuwa się wyraźnie kołyszący rytm rzecznych fal, a męski głos w pieśni „Hruška” niesie się nieujarzmiony w szczerym polu, gdzie pod samotną gruszą pasie się czarny koń.

Przemiany to płyta zjawiskowa i niezaprzeczalnie piękna. Muzykom Čechomora udała się trudna sztuka – udowodnili, że muzyka ludowa może wyjść poza skostniałe ramy gatunkowe, w których ją zamknięto i zaprzeczyć rzekomemu prymitywizmowi, o który jest często posądzana. Rozpościerając przed oczami słuchaczy sekwencję szesnastu muzycznych obrazów, utkanych niczym misterny gobelin ze słów i dźwięków, pokazują nam, jak niesłychanie barwna i złożona potrafi być bliska nam rzeczywistość, a przez to jak baśniowo niezwykła.

* cytat zaczerpnięty z oficjalnej strony zespołu
** specjalne podziękowania dla Złego Lisa za cenne uwagi i wsparcie