Ania
Kilka historii na ten sam temat
Sony BMG
2006

Ania „ta od Charlie Charlie”* Dąbrowska z półuśmiechem godnym Mony Lizy spogląda na nas z okładki swojej drugiej płyty – Kilka historii na ten sam temat. Promowane kapitalnym Trudno mi się przyznać, Historie rzeczywiście kręcą się wyłącznie wokół tematyki miłosnej, ale monotonia nam nie grozi.

Nowy album Ani wzbudza jedynie podziw konsekwencją, z jaką artystka trzyma się obranej ścieżki. Jest to muzyka spokojna, zadumana i, co godne owacji, jest to muzyka z pomysłem. Nuta dryfuje w stronę tonacji pastelowych – Historie są ciepłe, bezpretensjonalne, z ukłonem w stronę klimatów funkowo-jazzujących.

Muzyczna oprawa Historii wywołuje wrażenie niezwykłej lekkości, a jedenaście utworów dryfuje swobodnie, beztrosko niemalże, tworząc spójną całość. Jeśli chodzi o teksty, preferowany styl to prostota, która jednak nie razi banałem, za co chwała ich autorce. Ta kombinacja aksamitnej muzyki z naturalnością w warstwie tekstowej owocuje albumem przemyślanymi i harmonijnym.

Żeby już przestać się wymądrzać, dodam tylko, że wykorzystanie trąbki na tej płycie jest rozbrajające. A pod słowami pewnego krytyka, który stwierdził, że warto było zorganizować szopkę zwaną Idolem tylko po to, aby wyłuskać diament w postaci Ani Dąbrowskiej, podpisuję się czym się da.

Ania
Kilka historii na ten sam temat
Zostań; Trudno mi się przyznać; Nic się nie stało; Musisz wierzyć; Czekam…; Czego ona chce; Wiosna; L’ultimo; Opowiedz mi; Już mnie nie ma w twoich planach; Niech zniknie cały świat

——–
*chodzi o utwór Charlie Charlie Niny Persson (The Cardigans), który Ania przerobiła na polszczyznę. Wiele osób wciąż z uporem maniaka utrzymuje, że jest to autorskie dzieło Ani, mimo że sama artystka temu zaprzecza.