ilustracja: spinelli/pinezka.pl
Parę lat temu przeczytałem informację na temat struktury przestrzennej wszechświata. Artykuł nosił zachęcający tytuł „Czy wszechświat jest krystaliczny?” (Is the universe crystalline?), a dotyczył badań Jaana Einasto z Estońskiej Akademii Nauk.

Okazuje się, że pozornie bezładna masa galaktyk wykazuje obecność struktur wyższego rzędu, takich jak gromady (clusters) i supergromady (superclusters) galaktyk, Wielki Mur (Great Wall), a 250 milionów lat świetlnych od nas grawitacyjna anomalia zwana Wielkim Atraktorem wciąga miliony galaktyk, w tym naszą Drogę Mleczną. A wszystko układa się w coś regularnego bardziej, niż byśmy się spodziewali.
Zainspirował mnie on do pewnych refleksji na prawach wariackiej hipotezy.

Wszechświat obserwujemy jako bańkę w przestrzeni, a według ogólnej teorii względności – jako bańkę, która jest przestrzenią, bo dookoła niej nie ma nic. Obserwujemy obiekty w przestrzeni, a dokładniej – od obiektów tych, gwiazd, galaktyk, kwazarów, dochodzi do nas światło. Ponieważ rozchodzi się ono ze skończoną prędkością, widzimy światło pochodzące z kuli przestrzennej odpowiadającej wiekowi wszechświata. Jeżeli z jakichś przyczyn istnieją inne bańki czasoprzestrzenne, na przykład z powodu superszybkiej ekspansji tuż po powstaniu (model inflacyjny Lindego), to teraz są dla nas nieobserwowalne.

ilustracja: spinelli/pinezka.pl

Zmieńmy teraz punkt widzenia z punktu czasoprzestrzennego na pozycję na skali wielkości. Możliwe, że to, co wydaje się nam wszechświatem, jest fragmentem kryształu, a czarne dziury i supernowe, to tylko efekt przełączania bramki logicznej lub wybierania komórki pamięci, a ktoś piętro wyżej wykorzystując nasz „wszechświat” pisze esej filozoficzny, snując hipotezy o ukrytych strukturach na naszym poziomie.

Podobnie i my w zasadzie jesteśmy przekonani o tym, że cząstki elementarne są nierozróżnialne i choć, co prawda, znalazły się poniżej poziomu protonu kwarki, więcej struktury nie ma tam co szukać. Ale czy piętro niżej na pewno nie ma światów, gdzie ktoś właśnie odkrył, że żyje w krysztale? A dwa piętra niżej, a trzy?  A do góry? Może jest winda od piwnicy do strychu, o skończonej liczbie pięter, a może i nieskończonej?

Przypomina mi to anegdotę cytowaną przez Stephena Hawkinga w „Krótkiej historii czasu”: po referacie na temat budowy Wszechświata podeszła do prelegenta starsza pani i powiedziała, że to wszystko bzdury, bo świat jest płaski i spoczywa na grzbiecie wielkiego żółwia. „A na czym stoi ten żółw?” – zapytał naukowiec z triumfalnym uśmiechem. „Jest pan bystry, młody człowieku, bardzo bystry” – odparła starsza pani – „na kolejnym żółwiu, i tak dalej, aż do końca (it’s turtles all the way down)”.


Ilustracja: spinelli/pinezka.pl