Widok z Polany Chochołowskiej na Kościelec i Świnicę, fot. tosia i krasnal

Rokrocznie pod Tatry przybywają tłumy turystów spragnionych górskich wędrówek (oczywiście, poza tą grupą, dla której Tatry zaczynają się i kończą na Krupówkach). Jak zawsze oblężenie przeżywa kolejka na Kasprowy Wierch, Dolina Kościeliska, Morskie Oko. Ci, którzy odkryli w sobie ducha zdobywców szczytów, pędzą prosto na Giewont lub Rysy. W rezultacie we wszystkich tych niewątpliwie pięknych miejscach nieprawdopodobny tłum przeszkadza w rozkoszowaniu się urokami gór, że o odpoczynku już szkoda mówić.

A przecież Tatry nie kończą się na kilku najpopularniejszych trasach! W najwyższe polskie góry prowadzi ok. 70 turystycznych szlaków o różnym stopniu trudności. Proponujemy przyjrzeć się kilku spośród nich, może nie tak popularnym, lecz niewątpliwie atrakcyjnym.

Rusinowa Polana

Rozległa hala znajduje się na wysokości około 1200 m n.p.m. na wschodnim krańcu polskich Tatr, ponad drogą do Morskiego Oka i przejściem granicznym na Łysej Polanie. Z polany roztacza się jedyny w swoim rodzaju widok na słowackie szczyty Tatr Wysokich i Bielskich od Hawrania i Murania na wschodzie po Gerlach i Ganek na zachodzie. Górski krajobraz uzupełnia pasące się na hali stado owieczek. W bacówce kupić można oscypki i żentycę.

Cztery szlaki prowadzące na polanę zaczynają się w różnych punktach drogi z Zakopanego do Morskiego Oka. Najłatwiejszy z nich, zielony, biegnie z Głodówki poprzez Wierch Poroniec. Jest to w zasadzie spacerowa ścieżka z minimalnymi różnicami wysokości.
Z parkingu na Palenicy Białczańskiej można wejść na polanę niebieskim szlakiem, szlak o tej samej barwie prowadzi również z małego parkingu przy szosie, położonego za polaną Zazadnią. Przy tej ostatniej drodze znajduje się interesujący drewniany kościółek z figurą Matki Boskiej Jaworzyńskiej Królowej Tatr. Urzędujący w nim ojcowie dominikanie gościnnie częstują wędrowców herbatą.
Najdłuższe i najtrudniejsze podejście prowadzi na Rusinową z Toporowej Cyhrli przez Psią Trawkę. Trasa ta ma dwa warianty, można wspiąć się na szczyt Gęsiej Szyi, skąd również roztacza się imponujący widok na Wysokie Tatry lub też obejść ten szczyt poprzez dziki las u stóp Wołoszyna.

Stawy Gąsienicowe

Stawki Gąsienicowe, fot. tosia i krasnal    Oddzielone grzbietem Kościelca od swojego bardziej popularnego sąsiada, Czarnego Stawu Gąsienicowego tworzą malowniczą grupę siedmiu jeziorek rozrzuconych pośród kamiennych osypisk, wielkich głazów i krzewów kosodrzewiny. Dolinę, w której położone są stawy okalają poszarpane skalne ściany Kościelca, Świnicy, Pośredniej Turni, Skrajnej Turni, Beskidu i Kasprowego Wierchu. Stawy znajdują się na wysokości od 1618 do 1852 m n.p.m. Największy z nich, Zielony Staw Gąsienicowy, ma powierzchnię 3,84 ha, jest też zarazem najgłębszym spośród tych stawów (maksymalna głębokość 15,1 m). Oprócz niego w dolinie znajdują się stawy: Długi, Dwoisty, Zadni, Litworowy oraz Czerwony Niżni i Wyżni. Zgodnie z nazwami, woda w nich mieni się różnymi barwami.

Najprostsza droga do stawów prowadzi od żółtego szlaku łączącego Halę Gąsienicową z Kasprowym Wierchem. Idąc nim, należy na rozwidleniu skręcić na czarny szlak prowadzący na Przełęcz Świnicką.

Spragnieni wysokogórskich wrażeń, a pozbawieni lęku wysokości wędrowcy mogą z doliny stawów przejść niebieskim szlakiem przez Karb i Mały Kościelec do Czarnego Stawu Gąsienicowego – polecamy drogę właśnie w tym, a nie w przeciwnym kierunku, podejście od strony stawów jest o wiele łagodniejsze.

Grześ

Szczyt o tej sympatycznej nazwie wznosi się nad Doliną Chochołowską, na zachodnim krańcu pasma Tatr. Chociaż w skali tatrzaWidok z Grzesia w kierunku Wołowca, fot. tosia i krasnalńskiej niewysoki (1653 m n.p.m.), podejście na Grzesia (żółtym szlakiem od schroniska na Polanie Chochołowskiej ok. 2 godzin) jest dosyć uciążliwe, jednakże nie stwarza trudności technicznych – po prostu trzeba wytrwale piąć się do góry, najpierw lasem na Przełęcz Bobrowiecką, potem po kamieniach wśród kosówki na sam wierzchołek. Warto się trochę potrudzić, gdyż z łagodnego, porośniętego kosodrzewiną szczytu Grzesia roztacza się przepiękna panorama Tatr Zachodnich, zarówno polskich, jak i słowackich, w kierunku północnym zaś wzrok sięga aż po Babią Górę. Szlak kusi do dalszej wędrówki granią, grzbietem Rakonia ku wznoszącemu się na wysokość ponad 2 tys. metrów n.p.m. Wołowcowi i dalszym szczytom tej łagodniejszej, mniej skalistej części Tatr.

Spośród szeregu tatrzańskich szlaków wybrałyśmy tylko trzy, pomijając szereg równie pięknych dróg i zakątków.
A innych możliwości jest tak wiele! Namawiamy więc do porzucenia najbardziej uczęszczanych górskich tras i wędrówki mniej popularnymi szlakami, dzięki czemu w spokoju i ciszy będziecie mogli podziwiać urodę tych gór.

Zdjęcia: tosia i krasnal; archiwum własne autorek