– Masz ołówek? – spytał Daniel Sarnę.
– W piórniku – odpowiedział szczerze Sarna.
A węsząc podstęp dodał: – Chyba wolno, nie?
– Ty znowu swoje – wtrącił Łoś – zupełnie nie możesz się odreagować.
– Mam się odreagować na własny piórnik?
– Nie na piórnik, tylko na pytania – cierpliwie tłumaczył Daniel.
– Przecież piórnik o nic nie pytał – kontynuował Sarna. – No jasne, nie może przecież – wtrącił szybko Łoś.
– U ciebie raz nie może, raz może. Żadnej stałości. I u ciebie też – zwrócił się do Daniela.
– Ołówek nie jest gazem – zaczął Daniel…
– … ani cieczą – ciągnął Łoś.
– … to dopowiedz sobie, kto tu jest niestały…
– … bo wychodzi na to, że nie ołówek.
– Piórnik też nie – żachnął się Sarna.
– No to co, że nie. Nikt nic nie chce od twojego piórnika. Może sobie być, jaki chce.
– Miałem rację! – wrzasnął Sarna – Przedtem nie mógł, a teraz może. Wy tak zawsze!
– Jeśli my tak zawsze, to powiedz, czy masz pióro?
Sarna uspokoił się od razu.
– Mam, w piórniku – minę miał całkiem pewną siebie.
– A ja myślałem, że w ołówniku – zdziwił się nieszczerze Łoś.
Ale Sarna tego nie wyczuł, a Daniel zajęty był przekładaniem gumek z piórnika do gumnika.