Indyk był absolutnie pewien, że jeszcze nie widział Kaczki w tak złym humorze.
Kaczka przerzucał spojrzenie z Indyka na Kurę i odwrotnie, i bębnił palcami w nogę stolika. Metalowy, choć nieco stłumiony, regularny dźwięk denerwował Kurę.
I Kura zaczął, dla odmiany, stukać w blat stolika.
– Ciekawie wymieniacie poglądy – rzekł Indyk patrząc dokładnie między nich – znam lepsze sposoby.
– Ja też – potwierdził Kura i spojrzał znacząco na Kaczkę.
– Ja też – niezdecydowanie potwierdził Kaczka – ale przychodzą mi na myśl same trudno cenzurowalne słowa.
– To lepiej nic nie mów – poradził Indyk.
– Bo my jesteśmy delikatni – dodał Kura.
– Nawet bardzo.
– Przecież nic nie mówię – Kaczka bardzo starał się, by się nie zaperzyć.
– W tym rzecz, że mówisz – spokojnie zauważył Kura.
– Palcami… – dodał Indyk.
– To ma nawet swoją nazwę…- zaczął Kura.
– Stukanie palcami ma swoją nazwę!? – wykrzyknął pytanie Kaczka – nie denerwujcie mnie!
– Nie zmierzamy…
– Bo już jesteś wystarczająco nagrzany… – Indyk postanowił powiedzieć mu prawdę.
– A to się nazywa mowa ciała – Kura cierpliwie edukował Kaczkę.
– Co znaczy, że w różnych sytuacjach różnymi gestami i zachowaniami przekazujemy swoje myśli, stany lub chociaż znaki – dokończył Indyk, nie bardzo świadom tego, że Kura szczerze go podziwiał za zwięzłą wypowiedź.
– Lepiej powiedz, Kaczka, dlaczego jesteś taki wnerwiony – spytał Kura, by ukryć podziw dla Indyka.
– Pokazał mi palec… – zaczął Kaczka, ale już nie skończył, bo Indyk rzekł szybko:
– No widzisz, że podstawowe słowa znasz bardzo dobrze.