– Widać światełko w tunelu – ucieszył się Premier.
– Ale tunelu nie widać – zawył Działacz z dalszego rzędu.
Premier nie wyglądał na zrażonego.
– Idzie na lepsze – przekonywał salę – mamy znakomite wyniki w gospodarce… – rozłożył szeroko ręce.
– A bieda aż piszczy…
– A bezrobocie wciąż rośnie…
– To kto kosi kasę…
– Dlaczego zespół nic nie robi dla biednych ludzi…
– Rozłam jest nieunikniony…
Premier ze spokojem słuchał głosów z sali.
– Po rozłamie będzie lepiej niż przed – zapewnił bardzo uroczyście.
Do mikrofonu podszedł Mały Piesek.
– Tych od rozłamu powinno się pogonić – rozdarł się – zarywają nam opinię…
– Może nie mówmy na chwilę o opiniach – próbował łagodzić Premier.
– Szynki wsuwają, a nasze dzieci głodują – skrytykował następny mikroforant.
– I skąd u nas te drapieżne kondory? – chciała wiedzieć Działaczka.
– Do galopu te farbowane gołębie! – darli się inni z sali.
– Ze zwierzyńcem i z zabawą w berka trzeba bardzo ostrożnie – przekonywał
Premier – bo to wyborcy mogą nas pogonić.
– Już gonią – ostrzegał Mały Piesek.
– Ulicą spokojnie przejść nie mogę – dodała Działaczka.
– To tylko dowodzi, że potrzebujemy dużo cierpliwości – Premier wysnuł wniosek.
Sala zawrzała, ale Mały Piesek zdołał się przebić do mikrofonu. Przekrzykując
salę zapytał:
– Premier, powiedz nam raz szczerze, jak sądzisz, jak wiele cierpliwości mogą
mieć zwykli ludzie?
Zaległa cisza. I w tej absolutnej ciszy rozległ się całkowicie niefrasobliwy
głos Premiera:
– Czy ja wiem? Ale obiecuję wam, że po dwudziestu latach mojego premierowania
będzie nieco lepiej!