Pan Tofelek, jak zwykle na kacu, mieszał.

Mieszał równie wytrwale, co bezskutecznie. Łyżka niby bez trudu pokonywała opór materii, kawałeczki marchewki i cebulki wirowały w garnku wraz z przyprawami, proszkiem i 0,75 l zimnej wody. A mimo to coś było nie tak, Pan Tofelek wyraźnie nie był zadowolony.

– Nie jest łatwo – westchnął zrezygnowany – mieszając, doprowadzić do wrzenia.

I postanowił jednak wbrew instrukcji zagrzać zupę na kuchence.