Pan Tofelek, jak zwykle na kacu, postanowił pójść do restauracji. A tam, wiadomo, zwyczaje utarte, podchodzi doń kelner…
– Poproszę ziemniaki.
– Pan życzy ziemniaczki prawdziwe, czy fabryczne?
– A które są tańsze?
– Te fabryczne, rzecz jasna. O połowę.
– A te fabryczne, to z czego one są? – zaciekawił się Pan Tofelek.
– No, z proszku. To znaczy, z ziemniaków.
– Prawdziwych?
– Hm, tak.
– To dlaczego są tańsze? – drążył Pan Tofelek.
– Widzi pan, nie musimy ich obierać. Obieranie kosztuje – westchnął kelner ze smutkiem.
Pan Tofelek pomyślał chwilkę.
– Zawsze możecie do obierania zatrudnić tych, którzy obierają w fabryce proszku ziemniaczanego. Taniej o połowę.