ilustr. spinelli

– Panie Talon, czytałem, że ktoś z posłów ma otrzymać doktorat honoris koza.
– Panie Grzybek. Wydaje mi się, że causa?
– To pan tak twierdzi. Ja nie jestem pewien czy tak się wymawia. Ale nie o to chodzi. Ważnym jest, że w rządzie i sejmie zasiądą ludzie uczeni – już mamy profesorów, doktorów i różnych fachowców. Na przykład, inżynierów budowlanych.
A ostatnio jakiś katolicki włoski dziennik Avvenire podał, że pewni bracia w rządzie są uczniami czarnoksiężnika. Choć nie wiem, o kogo chodzi.
Teraz nie ma siły, żeby ktoś zmusił nas do czegoś, czego my nie chcemy.
– Ma pan rację. Ale czy pan słyszał, że wybrano na dyrektora Banku Narodowego jakiegoś skrzypka? Co ma grajek do pieniędzy?
– Panie Talon, prawdą jest, że lepiej by było, gdyby wybrano kogoś z branży dolarowej. Na przykład kogoś z właścicieli kantorów – oni na pieniądzach się znają.
– No właśnie. Nawet kogoś, kto pożycza na procenty. Oni przynajmniej z pieniędzy robią pieniądze. A co może zwykły skrzypek? Pewno z trudem zarabiał na życie, a tu taki ogromny bank.
– Panie Grzybek, a czy pan słyszał, że już nie będzie złotówek?
– A co będzie zamiast nich? Euro? Tak wcześnie?
– Nie, będą taliby. Już ktoś pokazał mi, jak będzie banknot wyglądał. Widziałem 500 talibów. Problem tylko, że kiedy zaczną wymieniać złotówki na taliby, mogą zrobić ten sam siup, jaki był za czasów komuny. Pan przyniesie do banku złotówkę i w zamian za to dostanie pan 33 grosze talibowe. Dlatego ja zacząłem skupować dolary.
– A gdzie pan je chowa? Bo złodziei u nas nie brakuje.
– Kupiliśmy wypatroszoną kurę i w niej składam te dolary. A kura jest w zamrażarce. Nikt tego nie znajdzie.

ilustr. spinelli

– Może to lepiej niż u nas. Ja trzymałem wewnątrz dużej ryby w zamrażarce. Ale przyszła kiedyś teściowa, która niedowidzi, i ugotowała tę rybę razem z dolarami. Panie, co ja miałem za męczarnię, żeby je uratować! Trzeba było je wymyć i wyprasować! Mimo to strasznie wyglądały.
A dlaczego pan nie kupuje euro?
– Do Unii teraz weszli Rumuni i Bułgarzy. Oni są biedni i trzeba będzie im pomóc. Dużo pieniędzy na to pójdzie. Euro może upaść.
Mnie kiedyś na ulicy wróżyła jakaś kobieta, niewyglądająca na Polkę. Bo trudno było ją zrozumieć. Wyszło z tego, że mam zapewnioną przyszłość. W domu zauważyłem, że nie mam portfela. A był w kieszeni z zapiętym guzikiem.
– To rzeczywiście pech. Ale trzeba być nastawionym pozytywnie. Jeśli w rządzie mamy uczniów czarnoksiężnika…. To wszystko będzie dobrze.
– Panie Talon. Może lepiej trzymać pieniądze w kaczce? Ona jest większa od kury i można w nią więcej waluty wepchnąć!
– Nie ma ograniczenia. Można nawet w gęsi. Jeśli zmieści się w zamrażarce.

 

Bracia Kaczyńscy uczniami czarnoksiężnika
Onet Wiadomości, 14.1.2007
Ilustracje: spinelli/pinezka.pl