wb_pantalon_czajnik_zaj.jpg

– Panie Talon, prezydent rozdaje dobra!
– O jakie dobra chodzi?
– Dużo tego jest. Między innymi popsuty czajnik i obdrapane biurko. Warto by było się postarać i dostać coś z tego. Wprawdzie nie wiadomo, do którego prezydenta ten czajnik należał, ale gdyby mieć coś takiego, to cała dzielnica przychodziłaby do domu, żeby zobaczyć to cudo.
– A ten czajnik jest do użytku?
– Nie. Spaloną ma spiralę i jeszcze coś nie funkcjonuje.
– To po co panu ten grat?
– Nic pan nie rozumie. Zastanówmy się czyj to czajnik. Powiedzmy, Wałęsy. Po naprawie przyczepiłbym miedzianą tabliczkę: Wałęsa w tym czajniku gotował wodę na herbatę. Pan by nie chciał z niego herbatki?
– Panie Grzybek! Wałęsowa to nie frajerka, zabrała swój czajnik do Gdańska. To nie ich.
– W takim razie czyj może być ten czajnik?  Może Kwaśniewskiego?
– Panie Grzybek, Kwaśniewski nie trzymałby popsutego czajnika ani jeden dzień. On by otworzył okno i wyrzucił go na śmieci.
– W takim razie ten czajnik jest bez właściciela?
– Panie Grzybek, to czajnik prezydenta Kaczyńskiego. Wtrynili mu jakiś bubel i zepsuł się po kilku miesiącach. On rządzi dobrze, ale na czajnikach się nie zna.

wb_pantalon_czajnik.jpg

– Panie Talon, to my tego czajnika już nie chcemy. Ale jest tam biurko do oddania. Może to biurko było Piłsudskiego?
– Jeśli by było Wodza, to by stało w muzeum. Ale myślę, że Niemcy je zagrabili podczas wojny. To nie Wodza.
–  W takim razie czyje może być? Może Jaruzelskiego? Też warto takie coś mieć w domu.
– A o biurku Bieruta pan nie pomyślał? Wprawdzie wtedy produkowano tandetę, ale Bierutowi musieli kupić coś reprezentacyjnego.
– Za żadne skarby nie wstawiłbym biurka Bieruta do mojego mieszkania! Myślę, że w czasie odwilży spalili ten mebel.
– Ja myślę, że to Kaczyńskiego. Ale warto takie coś mieć w domu. Niech pan pomyśli, ile ważnych umów na nim podpisano.
– Na przykład jakich?
– O tarczy antyrakietowej i o wysłaniu wojska do Afganistanu.
– Panie Talon, jak gruba jest ta tarcza, że rakiety jej nie przebiją?
– Panie Grzybek, to zasadniczo tajemnica służbowa. Ale można wywnioskować. Jeśli wojenny kolega Szwejka przeżył ataki armatnie przykrywając głowę drzwiczkami od chlewika, to ta ma jakieś pół metra grubości i już możemy spokojnie spać. Nie ma żadnych obaw o nasze życie.
– Panie Talon. Ale kto nas chce zaatakować?
– Nie mam pojęcia. Ale lepiej z Kaczyńskimi nie zaczynać.

 

Ilustrowała: spinelli/pinezka.pl