Jaki jest mój ulubiony felietonista? Tego wom nie powiem, w kozdym rozie nie teroz. Cemu miołbyk pedzieć, kie nimo to nic wspólnego z tym, o cym fce teroz napisać? Byłbyk najgłupsym owcarkiem w historii polskiego pasterstwa, kiebyk pedzioł! A jako jest mojo ulubiono felietonistka? Aaa! To akurat moge pedzieć: poni Joanna Szczepkowska.

Jaki zaś jest mój ulubiony felieton autorstwa tej poni? To tyz moge pedzieć: felieton o tagrasak. W tym piknym felietonie poni Szczepkowska napisała, jakom to straśnie fajnom tagrasiom strone internetowom załozyła. Jeśli ftoś wceśniej nie wiedzioł, co to som te tagrasy, to właśnie z tej stronicki mógł sie dowiedzieć:
Tagrasy to rzadkie ssaki żyjące w południowej Australii. Ich czteroletnie życie dzieli się na dwa okresy: okres wdechu i okres wydechu. Tagrasy wdychają powietrze w płuca przez trzy miesiące i dwa dni, a wydychają je przez dwa miesiące i siedem dni. W czasie przerw wstrzymują powietrze na dwa tygodnie i wtedy następuje okres godowy. Niezwykłą cechą tagrasów jest też to, że samce rodzą samce, a samice rodzą samice. Żyją w załomach skalnych, żywiąc się drobnymi roślinami. Ich sen trwa siedemnaście godzin, czuwają tylko w nocy, kiedy ich czarna połyskująca skóra jest niewidoczna.*

Ciekawe zwierzaki! Sakramencko ciekawe! I mniejso z tym, ze i poni Szczepkowska, i te tagrasy dobrze wiedziały, ze one nie istniejom!** Internauci tego nie wiedzieli i sie zacęło:
Nie minęło wiele czasu, a ekran wypełnił się międzynarodową dyskusją o rozrodczości nieznanych ssaków. Na obu półkulach tagrasy wzbudziły sensację sprawiedliwym podziałem rodzenia. Genetycy, feministki, ojcowie i matki bombardowali ekran ze wszystkich stron świata.***

Na mój dusiu! Straśnie sie uśmiołek, kie cytołek o tym! Bo to musiało być pikne, jak poni Szczepkowska wymyślając se takie tagrasy wrobiła w konia tysiące abo i miliony internautów z całego świata! Musiołek obowiązkowo te tagrasiom strone odsukać i pocytać komentorze nawypisywane hań bez genetyków, feministki, ojców i matki. Kie baca nie poziroł, siodłek do komputra i otworzyłek se internet. Śmiało, na telo wartko, na kielo jest to mozliwe z moimi owcarkowymi łapami, wystukołek adres: www.tagrasy.pl. I wiecie co mi sie pokazało? Napis, ze nie mozno wyświetlić strony! Krucafuks! Jak to nie mozno? Cemu nie mozno? Dyć sama poni Szczepkowska te strone założyła, to niby cemu nie miałaby sie otwierać? No chyba ze… skoro poni Szczepkowska jest artystkom, to moze powinienek posukać jej tagrasów w artystycnyk zakamarkak internetu? W takim rozie w rubryce „Adres” trza napisać: www.tagrasy.art.pl. No to napisołek. I znów nic! Ale moze spróbować na www.tagrasy.com.pl? Nie, tyz źle! A na www.tagrasy.edu.pl? Tyz nie wysło! I na www.tagrasy.org.pl tyz sie nie udało! Nie podejrzewołek, cobyk na www.tagrasy.gov.pl cosik znalozł i rzecywiście nie znalozłek.

Juz fciołek zawyć załośnie, ale uświadomiłek se, ze jest jesce jedno wyjście – od cego som wysukiwarki internetowe! Wartko otworzyłek se takom jednom piknom wysukiwarke i kazołek jej znaleźć cosik ze słowem „tagrasy”. No i co znalozłek? Ino jakieś forumowe wypowiedzi o tagrasim felietonie poni Szczepkowskiej. Dzięki temu dowiedziołek sie, ze nie ino mnie ten felieton sie spodoboł, ale… dyć cel moik posukiwań był inksy. I wreście dotarła ku mnie bolesno prowda: tagrasiej strony nimo. Poni Szczepkowska ino wymyśliła, ze wymyśliła takom strone. Nie wrobiła w konia milionów internautów – wrobiła ino mnie.

To zreśtom nie było jesce dlo mnie najgorse, bo bycie wrobionym w konia jest przykre dlo cłowieka, dlo psa – niekoniecnie. Ale najbardziej zol mi sie zrobiło bidnyk tagrasów. Bo co tu ukrywać: polubiłek te sympatycne stworzenia. Co z tego, ze nie istniejom? Lubienie kogoś, fto nie istnieje, nie jest zabronione. Krucafuks! To po prostu niesprawiedliwe, ze takie fajne tagrasy nie majom własnej strony internetowej! Telo gatunków inksyk zwierząt jom mo! A tagrasy co? Gorse? Na mój dusiu! Sam byk im te strone załozył, ino nie wiem, cy mom do tego prawo. Natomiast poni Szczepkowska – mo na pewno. Ino jak jom do tego namówić, coby z tego prawa skorzystała? Jak ku niej dotrzeć? Istnieje jakaś strona internetowo poni Szczepkowskiej? Mógłbyk spróbować posukać, ino skoro nie miołek scynścia w sukaniu strony tagrasów, to juz mi sie wierzyć nie fciało, ze bede mioł scynście w sukaniu strony poni Szczepkowskiej. Ale co mi skodzi – jedno sukanie więcej, jedno mniej… wstukom www.szczepkowska.pl i co najwyzej uwidze, ze tej strony tyz nie mozno znaleźć. Wstukołek… iii… na mój dusiu! Otworzyła sie pikno strona! Dokładnie tako, o jakom mi sło! A na wierchu ekranu uwidziołek maluśkom kopertke z napisem „Kontakt”. A więc nie syćko stracone! Mozno wysłać ku poni Szczepkowskiej maila i piknie wstawić sie za tagrasami!

Juz, juz sykowołek sie, coby wysłać maila, ftóry w sposób ściskający serce i wyciskający łzy z ocu opisołby smutnom dole tagrasów pozbawionyk własnej strony internetowej, kie nagle pomyślołek se: A po co? Po co taki zwykły pies pasterski jako jo mo zawracać głowe słynnej aktorce i pisarce? To ona nie wie, ze tagrasy som fajne? Musi wiedzieć, dyć sama je w swej wyobraźni stworzyła! No to skoro wie, nimo co jej poganiać. Kie uzno, ze przysła na to pora, sama załozy tagrasom takom strone, ze hyr o tyk śwarnyk ssakak bedzie sedł, sedł, sedł, jaze po caluśkiej ziemskiej kuli sie rozejdzie. A wte sam rząd australijski bedzie fcioł załozyć rezerwat tagrasów, kozdy sanujący sie ogród zoologicny zapragnie mieć tagrasa w swoim zwierzyńcu, zaś dzieciaki bedom zadręcać swoik rodziców, coby w sklepie ze zwierzętami zywego tagrasa im kupili. Więc genetycy wezmom sie do roboty i piknie tagrasa wyryktujom, a nawet dwa: samice i samca, coby mogły sie rozmnazać tak, jak to poni Szczepkowska w swoim felietonie opisała.
I jo teroz juz sie nie martwie, ino ciese! Ciese sie, ze tagrasowe imie nigdy nie zaginie! Hau!

————-
* J. Szczepkowska, Sześć minut przed czasem, Kraków 2004, s. 80.
** Od rozu przyznoje, ze to zdanie jest plagiatem z inksego felietonu poni Szczepkowskiej (ibid., s. 94).
*** Ibid., s. 81.