dOjRzAłOścI…

DIAMENTAKIEDY ZIEMNYM UKRYCIEM
NIEWIE PO GDY WYDOBYCIEM NATURĄ JEGO
JEST BRYLANT – TAK DZIEWCZĄT SZTURM
GDY KOBIETĄ ZAJAWIsię.BARDZIEJ LŚNI
(ZeBrA_k)

 

ObRaZoMMM…

TO TAK JAK BYM WRÓCIŁ Z ZAMIERZCHŁEJ PODRÓŻY _TU
W OCZACH PIACH SPOZA SENNYCH WYDM _i RĘCE CIĘŻKIE
i MYŚLI MI ZNUŻYŁ TEN BIEG ZA SIÓDMEJ OAZ KRAINY*
OSPAŁYM PODNOSZĄC SIĘ SARKOFAGIEMUMIJNYM JAK NOCY
EGIPSKIM POWROTOM OSFINKSŁY – WŚRÓD LAMP OLIWNYCH
I TRZMIELI I LICZNYCH ŻON – WIELBŁĄDZIĄ KARAWANĄ
PIRAMID WYPADÓWYPRYSŁY NIEDZIELNYCH SPOD NIL ŚWIĘTYCH
RZEK I BEZTROSKI DZIECI ŚMIECH CO KIJEM W KAMIENIU
OKŁADAJĄ STRUMYKI WE PRAŻĄC NIM SŁOŃCU SIĘ I W PEŁEN
DZBAN WODY W ŚWIECIE NAJLEPSZYM BO ZIMNYM _BO CZYSTYM
USTOM NURKUJĄC WRE SPOPIELI WULKANIE JĘZYCZNY Z PIAN
I DYMÓWYRYWAMGIEŁ I SILĘ SIĘ TO KU Z CIEMNI POWROTOM
OBWISŁY LECZ MAJESTATYCZNY BO:
TO TAK JAK BYM WRÓCIŁ Z ZAMIERZCHŁEJ PODRÓŻY _TU
W OCZACH PIACH SPOZA SENNYCH WYDM _i RĘCE CIĘŻKIE
i MYŚLI MI ZNUŻYŁ TEN BIEG ZA SIÓDMEJ OAZ KRAINY*
(ZeBrA_k)

Pierwotnie publikowane w portalu poema.art.pl