I znów jodły na włosy zielone
Wdziały białe futrzane czapy,
A wilkowi znów kapie z nosa,
Niedźwiedź w norze swej marznie w łapy.

W mieście brudne, jesienne ulice
Przykrył biały, puszysty dywan,
Wszystko jest dziś inne, odświętne,
Jakby gość ważny do nas przybywał.

Już znikają pod świeżym śniegiem
Łzy, sukcesy, wzruszenia, rany,
Może lepiej nam wyjdzie teraz,
Bo od nowa dziś zaczynamy.

Nowy rok i nowe nadzieje!
O przyszłość nie boję się prawie,
Tak, jak świerczek zielony w lesie
I jak karp wigilijny w stawie.

29.12.1978