nie powiedziało ani słowa to wesołe miasteczko
za parkiem. żadnego przepraszam że jest za głośno
że śmieją się dzieci a ulica nadal była pełna ludzi
nikt nawet nie zatrzymał się na minutę ciszy
i szczekały psy, trąbiły autobusy
jakaś pani kupowała bez kolejki. haftowane serwetki
wisiały na sznurze i bawełniany golf leżał jak ulał
wszystko było takie współczesne. bez zmian
kręciła się ziemia, grało radio, rodziło się dziecko

jakbyś wcale nie umarła ze strachu że odejdę pierwszy