Skądś zaleciało domowymi pierogami.
Młoda kobieta na plaży
zawstydziła się nagle swoich nagich piersi.
Pospiesznie wyznawano ostatnie miłości,
pakowano ostatnie wspomnienia.

Stateczne mężatki na gwałt
starały się zapomnieć
smak ust swoich letnich kochanków.
Intelektualiści w knajpie na rogu
świechtali ostatnie frazesy.

Panna Wiola zza baru smętnie obciągnęła fartuch,
gdy z zaplecza chyłkiem zwiał ostatni klient,
dopinając w biegu rozporek.

Milicjanci odetchnęli z ulgą,
sprzedawca hot dogów ostatni raz
z trzaskiem zamknął budę.
Nawet morze znudzone przestało falować.

Zrobiło się tak cicho, że słychać było grzechot muszelek,
które zbierała na plaży
zapomniana w pośpiechu
dziewczynka.