rozgrzał myśli w opuszkach palców
by klimat poczuły i były bliskie
nim rosa stopy bose obmyje
chodząc rankiem po dywanie z trawy

pokazał okno z widokiem na niebo
gdzie słońce odbijało się w piasku
by śpiew słowika zbudził o świcie
nim jeszcze mewy przywitają morze

a wierzba choć jest płacząca
z wiatrem weszła w układy
już nie jest słaba i wątła
a być może pachnie tak samo